Anonim07.05.2026 10:12
Były pracownik
Od dawna tam dzieje się źle, beznadziejne zarządzanie ludzi na wyższym szczeblu doprowadza do utraty klienta, a to odbija się na całym zespole redukcją etatów. Oczywiście firma godzi się na wszystko co klient powie. Zero negocjacji i stawiania granic co jak zwykle odbija się na wynagrodzeniach, etatach i "podwyżkach" (których non stop nie ma), ale tylko tych osób co są odpowiedzialni za wytwarzanie produktów. "Tłuściochy" nie doświadczają zwolnień z tego powodu, ale pracownicy wykonujący rzeczywistą, praktyczną pracę. Dziwne, bo za nieodpowiedzialne zarządzanie to pierwsi powinni wylecieć. Niestety, ale na wyższych stołkach siedzą sami nieodpowiedni, niewykwalifikowani, często z zaburzeniami psychicznymi ludzie... (klient Stellantis).
Mało tego, panuje praktyka, że team jest powoływany pod kontrakt z klientem, ale jak jest więcej pracy na innym kliencie to osoby z teamu dedykowanego są przerzucane tam do pracy. Oczywiście nie zapłacą jak za pracę na dwóch klientach, zresztą często nawet ukrywają przed klientami, że coś takiego ma miejsce... na pewno klient, który opłaca wynagrodzenie pracownika byłby "zadowolony", że poświęca on czas na innych klientów...