Maciej18.07.2019 01:45
Inne
Jedna z najgorszych rekrutacji w jakich uczestniczyłem. Żenująco niski poziom ogłady i BURACZANA atmosfera.
Osoba, która się kontaktowała w sprawie rekrutacji nie odbierała telefonu, ale w końcu udało mi się trafić do firmy.
Pierwszy objaw to oczywiście uścisk dłoni, jeśli ktoś próbuje ci zmiażdzyć rękę przy przywitaniu, to na pewno jest to osoba mało kulturalna albo słaba jednostka przeświadczona o wyimaginowanej dominacji okazywanej w ten sposób. Zresztą mniejsza o to.
Jako kandydat na stanowisko programisty .NET C#, otrzymuję mnóstwo pytań niezwiązanych bezpośrednio z posadą, skupionych bardziej na moich pobocznych umiejętnościach (niezwiązanych bezpośrednio z posadą ani ogłoszeniem), zero pytań typowo technicznych, ani nie pozwalających mi określić swojego stosunku do danych technologii albo pytań jakie konkretnie rzeczy umiem albo nie. Stawianie kandydata pod ścianą typu wymień X najlepszych projektów, pytanie się o inne technologie niż te w ogłoszeniu, zadawanie mało sensownych pytań nie wnoszących nic ciekawego ani konkretnego i wręcz demotywujących rozmówcę. No cóż są ludzie, którzy są skromni i nie mają manii "sprzedawania się", lubiący rozmawiać o konkretach, a nie snujący bajki.
Traktowanie z góry, że kandydat czegoś nie umie i jakieś dziwne tempo jakbym miał opowiedzieć przebieg życia w 5 minut.
O ile prezes tej firmy mieszącej się w wielopokojowym mieszkaniu nie jest jakimś złym człowiekiem, chociaż jest przesadnie przeświadczony o swojej wyrozumiałości i nie daje wypowiedzieć się spokojnie kandydatowi, to osoba obok niego, najpewniej jakiś kierownik działu IT, to zwykły (usunięte przez administratora) prostak i burak, z podejściem jakby pozjadał wszystkie rozumy na świecie i że ja zwykły kandydat zakłóciłem jaśniepanu Billowi Gatesowi pracę, chociaż jest zwykłym kierownikiem jakich wielu na tym świecie, może ma płacony procent od obrotu firmy i taki nerwowy :)
Gdy opowiadam o pewnych projektach, muszę tłumaczyć kilka razy bardzo proste rzeczy innym językiem, bo dwaj panowie nie rozumieją.
Kiedy mówię o pewnych technologiach i pewnym projekcie, zresztą rzeczach zrozumiałych dla każdego programisty w sposób, który rozumieją inni rekruterzy techniczni bez problemu, słyszę "Pan nie wie o czym pan mówi nawet", chociaż mówiłem rzeczowo na temat pewnego tematu.
Niejaki kierownik odnosi się jeszcze do jednego z projektów, o którym mówiłem, przy czym pomija wiele aspektów, tak jakby nie słuchał o czym ja mówię albo celowo chciał mnie dyskredytować, czyli brak umiejętności słuchania i rozumienia ze słuchu.
Na pytanie czy możemy zajrzeć na moje repozytorium kodu celem pokazania różnych projektów słyszę od gbura: "Nie to jest nieistotne i nie ma dla mnie żadnego znaczenia, nie obchodzi mnie to". Myślałem, że się przesłyszałem, ale nie. W takim razie jaki jest sens zapraszania kogokolwiek na rozmowę? Panowie nie mieli też żadnego testu sprawdzającego kompetencje/wiedzę czy zadania programistycznego do wykonania. Z góry założenie, że kandydat zupełnie nic nie umie i po co tu w ogóle przyszedł i że źle się przygotował do rozmowy. Usłyszałem też, że nooo tu moje umiejętności to będą na wymaganym poziomie za 5, a może nawet i 10 lat :)
Nie dostałem żadnych konkretnych pytań na temat .NET, jakie rzeczy konkretnie umiem/nie umiem zrobić z C#, żadnych pytań na temat Crystal Reports czy na ile znam bazy danych.
Jedyne co dostałem, to tylko rozmowę w nerwowej, dziwnie napiętej, niemiłej atmosferze.
Szkoda marnować czasu, nawet jakbym miał okazję tam pracować, to na pewno nie pod takim gburem kierownikiem.