Firma typu rodzina na swoim, z przerośniętym ego. Nie wiem, jak oni tam dają radę zatrudniać tyle rodziny czy znajomków, którzy niewiele robią i ciągną pewnie największą kasę.
Firma niby rynkowa, ale chyba jej szczęście polega tylko na dojeniu siostrzanej firmy , która w ramach koncernu musi ich zatrudniać. Chociaż ni cholery nie wiadomo po co.
Rozdmuchany zarząd. Główny prezes to jakiś koleś z wielkim ego, ale mierny szef. Nie wie co się dzieje w firmie i chyba go to za bardzo nie interesuje. Pozostali członkowie to jakiś koleś, który chyba z nudów przychodzi do pracy, oraz pani o aparycji osoby pobierającej opłaty w szalecie miejskim.
Jeśli chodzi o wiedzę projektową, to firma funkcjonuje raczej na zasadzie ogólnego chaosu. Jak coś wyskoczy to się zobaczy. Nikt nie jest zainteresowany zmianami chyba, że problemy dotyczą jego osoby. Wtedy podnosi się raban, dlaczego tego nie ma. Główny inżynier to jakiś jąkała, który jednego zdania sensownie nie potrafi sklecić.
Ogólnie to ćwokarnia dla miernych, wiernych, ale wiernych. Młody inżynier dostanie pensję pani w biedronce i stanowisko asystenta projektanta. Do tego projektanta chyba tylko z nazwy. Lepiej od razu uderzać do Alstom-a, nie do tej przybudówki.