Generalnie sprawa jest taka.
Zakład tnie premie za byle co. Mistrzowie dodają premię tylko swoim (usunięte przez administratora) Stawki brutto może i wyglądają zachęcająco, ale na rękę już tak fajnie nie jest. Przy wypłacie przy stawce 3000 (BRUTTO), na rękę z premią 20% dostajecie 2600-2700zł. Bez premii najniższą krajową. Dział Normowania cały czas siedzi w kamerach i patrzy, czy ktoś nie odszedł od stanowiska na 5min zrobić (usunięte przez administratora) Pytani czemu patrzą w kamery, odpowiadają "mieliśmy anonimowe zgłoszenie o wypadku i po sprawdzeniu okazało się, że nie było operatora przy stanowisku".
Dodatkowo nowe stawki po podwyżkach w zeszłym miesiącu znów skłoniło ludzi do odejścia.
Nowe stawki to:
(BRUTTO)
4200 (max) na okeiniarkach (HOMAG/IMA)
3600 (max) na wiertarkach przelotowych
3300 (max) piły i rozkroje
3000-3100 (max) transport
Obecnie najniższa stawka na zakładzie to 2800zł. (BRUTTO)
W firmie nie liczy się staż pracy, tylko znajomości i "przypisane stanowisko". Transport ma 3000zł (BRUTTO), ale jeśli jeździsz w transporcie, ale w papierach masz np. "drugiego operatora" na którymś stanowisku (nawet jeśli 10 lat tam nie pracujesz), to masz 3200zł. (BRUTTO)
Pracujesz 20lat? 2800zł (BRUTTO). Ktoś pracuje rok, ale na "lepszym stanowisku" nie umiejąc kompletnie nic poza wpuszczaniem elementów do maszyny? 3200zł. (BRUTTO)
Hale opustoszały po tym, jak ludzie masowo się pozwalniali, w ostatnich tygodniach kolejni położyli wymówienia. Teraz jest więcej maszyn niż operatorów. Zdarza się, że każą jednemu operatorowi pilnować dwóch maszyn i w razie jak coś się stanie, to jeszcze mu premię uwalą, że nie dopilnował.
Zakład co chwilę wiesza w gablocie wycinki z gazet o sukcesach firmy i jak to Szynakowa nie jest wśród najbogatszych polek, ale jak pójdzie się o podwyżkę, to "zakład nie ma pieniędzy".
Socjal? 250zł na wielkanoc i 450zł na boże narodzenie i paczki dla dzieci "od mikołaja".
Zupy regeneracyjne na zimę to jakieś niesprzedane, odgrzane zlewki. Ostatnio na nocce zupa przyjechała kwaśna i wszystko wróciło do kuchni, zostawiając ludzi jedynie z kiełbasą i chlebem. Non stop te same zupy tydzień w tydzień. Rosół czy pomidorowa byś pomyślał? Nie. Marokańska, Chińska i cholera wie co jeszcze. Ludzie modlą się coś normalnego.
Nie polecam, niedługo sam się zwalniam.
Nie chcę życzyć temu zakładowi upadku, bo niektórzy ludzie po stracie tej pracy będą mieć spore trudności w znalezieniu czegoś nowego, lub nie znajdą nic. Mam jednak nadzieję, że Pan Jan zauważy co się dzieję zanim będzie za późno.
Co jest komiczne, bo ma biuro w tym samym zakładzie i co chwilę tam bywa.
Kpina.