Korporacyjny 30.05.2025 10:37
Kandydat
Rozmowa kwalifikacyjna przypominała bardziej prezentację firmowego katalogu niż realną rozmowę z kandydatem. Długi monolog o tym, czym zajmuje się firma i co właściwie robi się na danym stanowisku. Z jednej strony – dobrze, że wyjaśniają więcej niż w ogłoszeniu (bo to akurat było do bólu ogólnikowe), ale z drugiej... rozmowa to dialog, nie TED Talk.
Mam nieodparte wrażenie, że wszystko rozbiło się o pieniądze. Kolejna firma, która myśli, że operując z Warszawy, może ignorować realia warszawskiego rynku. Fajnie się ogłaszać w stolicy, gorzej, jak budżet przypomina poziom sprzed dziesięciu lat.
Czy zostałem zatrudniony? Ha, chciałbym... Ale wiadomo, cisza = odpowiedź. Klasyk w stylu „może nie jesteś zły, ale twoje oczekiwania nas przeraziły”.
Podsumowując: rozmowa, która raczej potwierdziła, że czasem lepiej od razu pominąć ogłoszenie niż marnować czas swój i cudzy.