Chaos i brak organizacji. Zaczynałam od stażu, potem awansowałam na stanowisko asystenckie. Menagerka, pod którą pracowałam nie była zbyt pomocna. Często dawałam mało szczegółowe polecenia pokroju „poszukaj influencerów kulinarnych”, a potem dowiadywałam się, że muszą się wpasowywać w konkretną stylistkę, o której wcześniej nie byłam informowana. Uczyłam się tam głównie sama, metodą prób i błędów. Paradoksalnie najwięcej nauczyłam się od byłego już pracownika, który swoją drogą ciągle był obgadywany za plecami, co mocno świadczy o atmosferze jaka tam panowała. Szef niezbyt interesował się firmą, nie znał nowych pracowników, a wszystkie swoje opinie wyrabiał na podstawie opinii pracowników, którzy pracowali tam dłużej. Raz nawet pytał się mnie na jakim jestem stanowisku. Ostatecznie zostałam zwolniona uwaga - za bycie introwertyczką, czytaj - nie miałam ochoty spędzać całego dnia pracy w biurze na prywatnych rozmowach. Zresztą, co się dziwić, że nie miałam ochoty integrować się z ludźmi, którzy co chwilę szeptali sobie coś na ucho w mojej obecności. Zawsze byłam osobą kontaktową i zachowywałam profesjonalizm, jeśli chodziło o pracę. Zostałam potraktowana niesprawiedliwie. Nie polecam, zwłaszcza młodym osobom.