Jestem byłym pracownikiem IFS i mogę kilka słów powiedzieć zarówno w pozytywnym i negatywnym tonie. Zapewne wiele zależy od teamu. Przepracowałem tam mniej niż pół roku i zanim umowa się skończyła otrzymałem inną ofertę pracy, którą przyjąłem i to było najlepsze co mogłem zrobić.
Pozytywne rzeczy:
- praca 100% zdalna
- pensja na poziomie
- przyznana premia roczna (proporcjonalnie do przepracowanego okresu)
- dużo benefitów, aczkolwiek z niektórych nie można skorzystać z uwagi na brak pojawiania się w biurze
- dobrej jakości sprzęt do pracy zdalnej łącznie z monitorem
- dużo można się nauczyć, gdyż dużo jest pracy
- zespół chętnie dzieli się wiedzą
Teraz trochę o specyfice pracy. Trafiłem do zespołu technicznego na 3 linię wsparcia, a niestety w sporej części musiałem wykonywać pracę 1 i 2 linii wsparcia. Sam zespół, w którym pracowałem był w porządku, nawet oceniłbym go bardzo pozytywnie, zarówno osoby w Polsce, a także osoby w Indiach, czy na Sri Lance, wszyscy zawsze pomocni i z dużą wiedzą.
Na ogromny minus zasługuje management, który był zatrudniony poza obszarem Unii Europejskiej i to głównie ta kwestia wywarła na mnie negatywny wpływ. Początkowo manager był osobą nastawioną przyjaźnie, zarówno na interview, jak i podczas pierwszych dni pracy, problemy zaczęły się później.
Przykładem może być czas, gdy manager był na urlopie, a po powrocie na pierwszym teamowym callu oberwało się całemu zespołowi. Podczas tego calla manager krzyczał, że nikt się nie nadaje do pracy w tym zespole, a niektórzy powinni być zdegradowani. Taki call wywarł ma mnie ogromny stres łącznie z bólem w klatce piersiowej do samego wieczora. Gdy następnego dnia miałem rozmowę z managerem 1:1 to okazało się, że jednak swoją pracę wykonuję poprawnie i nie ma zastrzeżeń.
Podobne sytuacje zdarzały się ze strony managementu na grupowych czatach, gdzie manager potrafił ochrzanić personalnie publicznie kogoś za złą pracę, mimo, że w ocenie teamu praca była poprawnie wykonana (w moim przypadku nie zdarzały się takie rzeczy). Gdy czytało się takie rzeczy to aż robiło się przykro.
Praca była w trybie zmianowym 24/7, zmiany po 9h z godzinną darmową przerwą. Były przypadki, że samemu ciężko było przerwę wziąć, a firma nie płaciła za nią. Więc jeśli ktoś nie dał rady wziąć przerwy robił darmowe nadgodziny.
Manager oczekiwał, że raz w miesiącu będzie call teamowy i obojętnie, czy jest się na zmianie, czy nie, był obowiązek łączenia się. Gdy zgłosiliśmy sprawę, że to są nadgodziny, manager uznał, że w jego ocenie nie, bo to tylko call. Osobiście nigdy nie włączyłem się na takiego calla, ale manager uznał, że jeśli będzie poruszony ważny temat, a my nie będziemy wiedzieć o tym to nasz problem.
Kolejna kwestia to obowiązek pracownika na szukanie zastępstwa na swojej zmianie, gdy chce się wziąć urlop. Zgodnie z kodeksem pracy to obowiązek managementu, a nie pracownika. Finalnie nigdy mi urlopu nie odmówiono, ale zawsze był stres, gdy ma się wykupioną wycieczkę, czy bilety.
W dużej mierze manager nie miał umiejętności do zarządzania teamem, co pokazywał wielokrotnie mówiąc, że nie ma dla nas czasu. Wisienką na torcie niech będzie fakt, że przy okazji rozmów nt premii rocznej otrzymaliśmy informację, że jeśli manager w kolejnym roku z naszego powodu nie otrzyma, albo otrzyma niższą premię, to my będziemy mieć problemy.
Powyższe zachowania powodowały wśród pracowników spory stres.
Z HR w Polsce ciężko było o tym porozmawiać, ponieważ posiadały tylko jedną osobę i często otrzymanie jakiejkolwiek odpowiedzi na ważne kwestie spotykało się z brakiem odpowiedzi.
W lutym z mojego teamu zostało zwolnionych dyscyplinarnie dwóch kolegów, którzy podobno przez 5 miesięcy nie robili nic, a to nie prawda, pomagali innym, obsługiwali zgłoszenia i pracowali rzetelnie w ocenie całego teamu. To był impuls dla innych osób, gdzie w ciągu kolejnych kilku tygodni z sześciu osób w Polsce aż 4 złożyły wypowiedzenia, a po stronie Indii / Sri Lanki kilka również, lub zadeklarowało odejście w krótkim czasie.
Z dodatkowych rzeczy mogę dodać, że po okresie 2-3 tygodni wdrożenia człowiek w moim zespole był rzucany na głęboką wodę w tryb zmianowy zupełnie nie znając środowiska, a podczas zmian popołudniowych/nocnych czy w weekendy/święta ciężko było otrzymać wsparcie, chyba, że na zmianie byli inni koledzy z zespołu, którzy akurat nie byli zajęci i byli wstanie wesprzeć.
Piszę tę opinię jako neutralną, wymieniając to co działo się tylko u mnie w teamie. Nie twierdzę, że tak jest w innych zespołach, ponieważ wszystko zależy od managera.