Żenujący poziom umówionej rozmowy o pracę. Panowie nawet nie raczyli się przedstawić. Wywnioskowałem, ze rozmawiał ze mną Dyrektor oraz Prezes salonu. Witając się z nimi przedstawiłem się każdemu z osobna, a gdy usiadłem to i tak zapytali mnie "Jak się nazywasz?" Nie wspomnę już o braku pofatygowania się udania po moje CV, które jak stwierdzili było piętro niżej. Przygotowanie do rozmowy totalne 0. Jeden z Panów zaczął rozmowę od słów "Jakie masz auto?" Powiedziałem, że posiadam dwa samochody. Na tą informację chwila ciszy i tekst "To musisz być bogaty", rozmawiał jeszcze dosłownie chwilę po czym włożył nos w przeglądanie CV i wykonał telefon do kolejnego kandydata, więc kolejny siedzący daleko z prawej strony włączył się w rozmowę. Chamskie odzywki, wręcz zniechęcenie do dalszej rozmowy i podjęcia pracy. Unoszenie się w trakcie rozmowy ze strony jednego Pana, prawdopodobnie Dyrektora. Szanowny Panie Dyrektorze, gdyby Pan słuchał co ma do powiedzenia kandydat, wówczas nie podnosiłby Pan głosu i nie używał zwrotów typu "Czy Ty słuchasz co ja mówię?" Wiele rzeczy musiałem tłumaczyć, ponieważ to Pan nie słuchał, a jeśli słuchał to bez totalnego zrozumienia. Widać, że osoba z doświadczeniem w handlu i dobrą sprzedażą nie ma u Was czego szukać. Na pytania o możliwości rozwoju i uzyskania ewentualnych benefitów po dłuższym stażu pracy poleciały teksty typu "Po co wybiegasz w przyszłość? Nawet jeszcze nie jesteś na okresie próbnym" Przepraszam bardzo, ale kandydat na pracownika Waszym kolegą nie jest. Jest natomiast obcą osobą, do której należy zwracać się per "Pan" i ma prawo zapytać o ścieżkę rozwoju, kiedy przychodzi na rozmowę i traktuje pracę poważnie oraz nie zmienia jej co kilka miesięcy. Totalny brak profesjonalizmu, osobom tak wysoko postawionym zwyczajnie nie przystoi, ale widać każdy ma inną szkołę. To rekruter powinien prowadzić rozmowę i nie dopuszczać do niezręcznej ciszy, to on powinien być ciekaw kandydata, co ma do zaoferowania, a nie wychodzić w połowie rozmowy z gabinetu i zwyczajnie nie wracać, ponieważ zadzwonił telefon. Tak rozmowa o pracę Panowie nie wygląda. Wydaje mi się, że spotkanie o zatrudnienie do kiosku jest owiane większym szacunkiem, zainteresowaniem oraz chęcią pozyskania pracownika niż do Waszego salonu. Tylko z kultury i szacunku nie wyszedłem w trakcie rozmowy. Śmieszne są Wasze tłumaczenia na komentarze w opiniach Google, jak to zależy Wam na zadowoleniu pracowników i szacunku. Zwyczajnie NIE zależy, skoro już na etapie rozmowy pokazujecie swoje prawdziwe "ja" Zresztą po małym rozeznaniu tematu zauważyłem, że stawiacie na osoby świeżo po szkołach bez żadnego doświadczenia i są to głównie kobiety.