Cześć Wszystkim, chciałem wyrazić swoją opinię na temat tego przewoźnika i przestrzec przed pracą tam. Więc zaczynając od początku... Jestem kierowcą już z dość dużym stażem pracy, nie lubię zmieniać roboty jak rękawiczek, niestety poprzedni pracodawca przestał wywiązywać się z obowiązku płacenia ja również nie byłem mu dłużny. O firmie DAW TRANS dowiedziałem się z wielu źródeł - za każdym razem spotykałem się z pochlebnymi opiniami na jej temat. I na dzień dzisiejszy jestem bardzo zdziwiony skąd opinia na plus ? Mieszkam w okolicach Włocławka więc dojazd do Rogówka nie stanowił problemu. Kiedy podpisywałem umowę sympatyczny pan z wąsami obiecywał "złote góry" (poukładaną robotę, nowe samochody, dobre kilometry) na co oczywiście przystałem. Podpisałem umowę zlecenie na 1 miesiąc 700 zł podstawa + 0,35 groszy od kilometra. Na wyjazd nie musiałem długo czekać, otrzymałem telefon i przyjechałem na bazę. Dostałem na powitanie nowego Actrosa Szerszenia z piękną MEGĄ. Poleciałem na Niemcy gdzieś na DDR, rozładunek oczywiście bokiem, po rozładunku przyszedł adres załadunku, załadunek również bokiem z Niemiec do Niemiec. I tak drobnymi kroczkami codziennie ładując po 3 miejsca bokiem i zrzucając po 3 miejsca bokiem ściągają mnie w kierunku Polski. "Jedź załaduj tu a zrzuć tam" odległość między punktami 80 km. A co się z tym wiąże ? Kilometry żadne = pieniądze żadne. Robotę dla nich robisz fracht za frachtem leci, a na 15 godzin pracy 300 KM.... Tak więc spocony, zmęczony po ciągłej walce z pasami, deskami oraz firaną zarabiasz 100 zł dniówki. Załadunek do Polski i zjazd na bazę, wyjazd zajął tydzień. Wróciłem w piątek w nocy, w sobotę (teoretycznie wolną) wracam na bazę, żeby rozliczyć się z dokumentów. Zanim cała procedura ruszyła o 14 wracałem do domu (przypominam jest to wolny dzień moja PAUZA) W okienku bo tak otrzymuje się tam pensje dostałem 760 zł. Kolejny wyjazd poniedziałek godzina 5 rano mam być na bazie. Zastaje jednak jakiegoś rozjechanego DAFa, który wraz z naczepą pozostawiał wiele do życzenia... bardzo wiele.... No cóż, załadowałem i pojechałem na Niemcy tam kilka załadunków i rozładunków w kierunku Holandii aż w końcu strzał na Anglię. Miałem nadzieję, na lepsze kilometry i lepszą pensję - nic bardziej mylnego... 6 miejsc rozładunku stali. Firana naczepy ledwo przesuwna, deski połamane, kłonice krzywe mmm sama przyjemność ! 5 miejsc udało mi się rozładować pierwszego dnia zrobiłem całe 270 km i padłem jak kawka. Na następny dzień (PIĄTEK) dowiaduje się, że ostatnie miejsce zrzutki zaplanowane jest na WTOREK. Takim to sposobem odstałem za darmo PIĄTEK, SOBOTĘ, NIEDZIELĘ, PONIEDZIAŁEK i WTOREK rano ruszyłem. Aha warto dodać zapłatę za weekendy - 100 zł ! A każdy następny weekend w trasie liczony 150... Piątek = 0km, Sobota=0km, Poniedziałek=0km. Jestem w pracy chcę pracować a nie mogę ! Cały wyjazd zajął ponad 3 tygodnie, zrobiłem nieco ponad 6 tysięcy kilometrów. Namęczyłem się makabrycznie. Przyjechałem we wtorek w nocy, środa rano wróciłem na bazę (kolejny teoretycznie wolny dzień) aby się rozliczyć, w okienku otrzymałem 2496 zł i wiadomość, że w piątek na 6 rano kolejny wyjazd. Po prawie miesiącu za kierownicą wyjazd po 2 dniach z czego kolejne pół dnia spędzone na bazie z papierami ?
Podsumowując: Nie przerobiłem dużo firm ale rzetelnie wykonywałem swoją pracę i pracowałem w każdej z nich przynajmniej kilkadziesiąt miesięcy, nigdzie nie otrzymałem takiego kopa w ryj jak w w/w firmie. Oczywiście rozstaliśmy się a ja wyniosłem za sobą wrogie spojrzenia i wiadomość " Więcej już do nas nie wrócisz, nawet jak będziesz umierał z głodu"
Z tego miejsca chciałbym przekazać: trochę szacunku dla kierowców, nie będziemy robić na Wasz nowy tabor -co z tego że jeździsz nowym Mercedesem skoro szef już dawno odliczył go od Twojej pensji. Wymagacie wiele od siebie nie dając nic... Niektórzy spedytorzy jak przysłowiowy struś chowają głowę w piasek jeśli coś się przydarzy lub trzeba coś załatwić. Nie polecam chyba że ktoś ma nóż na gardle bo wydaje mi się, że tylko takie osoby tam pracują, które nie mają wyjścia... Pozdrawiam