Były pracownik07.08.2024 14:05
Były pracownik
Nie wiem jak ja szukałem, ale przed wyjazdem do tej agencji znalazłem stronę z pozytywnymi komentarzami i dałem się nabrać. Na miejscu w ciągu jednej godziny zorientowałem się w jakie g..o się wpakowałem i że opinię pozytywne były pisane przez pracowników biura. Po trasie ponad 1500km musiałem czekać wraz ze swoją partnerką ponad 3,5 godziny, aż ktoś w końcu przyjedzie i da Nam klucze do tego burd..lu. Na zdjęciach pięknie i obiecująco, łazienka, toaleta, wszystko do własnej dyspozycji, szkoda że tak niestety nie było. Wszystkie pokoje są rozwalone, powyrywane panele, pety na podłodze, telewizory mają uszkodzone ekrany i to był znak, aby wiać, nikt bez powodu tego by nie zrobił, to jest zemsta byłych pracowników za ten wielki kabaret. Gdybym nie pojechał z pieniędzmi tylko w jedną stronę i odłożone grosze na żywność, to wracał bym natychmiastowo spowrotem do Polski, ale niestety nie miałem wyjścia i musiałem zostać tymczasowym (usunięte przez administratora) dla tej agencji. Mieszkanie w (usunięte przez administratora) korzystanie z ubikacji i łazienki na korytarzu przez kilkanaście osób, codziennie brudna deska, bo ludzie nie potrafili trafić, łazienka cała zabryzgana jednym wielkim czarnym g..m. Nie szło w ogóle żyć w takich warunkach. Niby miał być hotel pracowniczy dla Polaków, a Turków i innych ciapatych więcej, niż nas Polaków (łącznie nas 5). Facet z naszej agencji codziennie zwracał nam uwagę, abyśmy byli cicho po 22, bo jest cisza nocna i są kary, a ciapuchy darły się po nocach, potrafili zacząć od 18 wydzierać jape aż do godziny 5-6 rano, wykrzykując Polskie przekleństwa i coś typu "eeeuhhh" słowa które nie mają w ogóle żadnego znaczenia, ich krzyki były perfidne i tak głośne, że wracając ze sklepu słyszałem ich już około 1,5km dalej. Rzucają przez balkon w samochody petami, butelkami rzucają po miejscach parkingowych i to jest dalej tylko kilka procent które jestem w stanie tutaj odpisać, bo zabrakło by znaków, aby dokończyć całą historię co tam się dzieje. Do pracy miało być kilkanaście kilometrów, a wychodziło ponad 30km w jedną stronę, do tego dojazd własnym samochodem, oczywiście na własną rękę, bo nikt tam za paliwo nie odda. Wymóg rozpoczęcia pracy był taki, że każdy musi posiadać prawo jazdy i własny samochód- okej, ale było zupełnie inaczej. Człowiek pracujący w biurze przyjmował ludzi bez prawa jazdy, jak i samochodu, bo już dobrze wiedział, że komuś wepcha tych ludzi i wychodziło na miejscu tak, że zamiast jeździć z partnerką we dwójkę, to dojeżdżaliśmy w Piątkę, bo zostaliśmy do tego z lekka przymuszeni przez pracownika biura pod pretekstem, że to tylko kilka dni, a w prawdzie wyszło tak, że nie kilka dni, a najlepiej do końca umowy, bo większość pracowników nie posiada samochodu, ani nawet prawa jazdy, a jakoś dojeżdżać przecież muszą, nie raczą nawet 5 euro na paliwo dorzucić. Poczuwają się dosłownie, jakby dojeżdżali firmowym samochodem. Nie ma znaczenia już tutaj kto jakie ma auto, ale ja naprawdę na swoje musiałem ciężko zapracować, nie było to coś nowego, ale dla mnie coś cudownego, było to f30 335i które wcale mało nie paliło, bo średnio za jeden dzień wychodziło mi 15-20e żeby dojechać i wrócić z pracy, łącznie wychodziło około 65e na dzień. W środku miałem czyściej niż w domu, do póki nie wpadło (usunięte przez administratora) narobiło strasznego (usunięte przez administratora) jakieś pestki po dyni walały się wszędzie, wylane picie i klejące się fotele z kij go wie jakim proszkiem. Na drzwiach od kupna nie było nawet tyci ryski do momentu kiedy nie zaczęli obijać inne samochody moimi drzwiami, trzaskanie jak w czołgu, jedynie się oglądałem czy szyby całe, na zwracanie uwagi w ogóle nie reagowali, mieli wszystko w (usunięte przez administratora) bo to nie ich. Banda (usunięte przez administratora) i osób nadużywających wszystkich używek jakie tylko istnieją. W pracy jeszcze większą tragedia, niż na hotelu, zapierdziel na maxa, jakaś Niemka jeździ hulajnogą po całej hali i normalnie drze się na pracowników, jakby krzyczała na jakieś dzieci, wielkie pretensje, mimo że nikt i tak jej nie rozumie to i tak dalej drze tą swoją jadaczke. 6 dni pracy w tygodniu, z przerwy 30 minut robi się nie całe 20, bo ponad 10 minut zajmuję dojście na koniec hali, a tam niestety sobie wymyślili że mamy się odbijać wracając z przerwy, a jeżeli ktoś się spóźni kilka razy, lub zachoruje, nie pójdzie do pracy, czy cokolwiek co im może się nie upodobać, to automatycznie zabierają 3 dni pracy, więc w ciągu miesięcznej wypłaty ludzie dostają dosyć często za ok. 190h po 700-900e, teraz odjąć koszt dojazdu w takiej sytuacji od wyżywienia i człowiek zostaję bez środków do życia, robią to specjalnie, aby trzymać ludzi w niewoli, bo już dawno by pouciekali. Mi się udało uciec po 1,5 tygodniu. Wziąłem zaliczkę za 6 dni, wyszło 250e, nie którym 100-150 i z automatu się po pracy spakowałem i uciekłem z tego (usunięte przez administratora) Kilka dni temu dostałem list z agencji, że dostaje od nich karę i nie wypłacą mi reszty pieniędzy. Porażka! Ostrzegam ludzie, bo w takim miejscu gdzie ja byłem, to niektórzy się zastanawiają czy się nie poddać i zakończyć kariery w życiu