Witam. Niewiem, czy piszę we właściwe miejsce, ale to o czym chcę napisać moim zdaniem powinno dowiedzieć się o tym kierownictwo sklepu NOMI w Tczewie przy ul. Kwiatowej.
Dnia dzisiejszego, czyli 25 września 2009 roku wraz z moja mamą udałyśmy się do sklepu o którym już wyżej wspomniałam. Poszłyśmy tam w celu zakupu mebli kuchennych wraz ze zlewozmywakiem na raty... Na samym początku naszej wizyty w NOMI wydawało się, że to będą udane zakupy, ale myliłyśmy się!!!
Po obejrzeniu towaru podeszłyśmy do punktu kredytowego, gdyz jak wiadomo żeby móc wziąć cokolwiek na raty trzeba właśnie udać się w to miejsce... Pani która siedziała przy biurku powiedziała, abyśmy ponownie udały się na dany dział i poprosiły kogoś z pracowników, aby przepisał na kartkę symbole i ceny wybranych przez nas produktów, więc się tam udałyśmy. Z tym, że ta pani już wzieła dokumenty... Akurat na danym dziale stały same panie, więc podeszłyśmy do nich i wyjaśniłysmy o co nam chodzi. Jedna z tych kobiet powiedziała, że juz woła kolegę z tego działy, żebysmy tam podeszły ten pan zaraz przyjdzie, miał to być nie jaki PAN [usunięte przez administratora]. Stałysmy i czekałyśmy około 15 minut, wiec zrobiłyśmy się troche nie cierpliwe. Ponownie udałysmy sie do jednej z pań i ta powiedziała, że kolega zaraz przyjdzie, ale nikt znowu sie nie pojawił. Taka sytuacja powtarzała sie jeszcze dwa razy, a jak nikt do nas nie podchodził tak nie podchodził. Mineło juz ponad 40 minut. Po chwili przyszedł pan z obsługi, ale nie sam... Przyszedł z inna klientką, która była również zainetresowana tymi meblami kuchennymi co my. MY więc bez zastanowienia powiedziałyśmy o całej sytuacji a ten pan zamiast nam cokolwiek powiedzieć odwrócił się i poszedł!! Tamta klientka była zdecydowana kupić te meble więc krótko mówiąc zwineła je nam z pod nosa. Tłumaczyła, że miała je już wczoraj zamówione i dzisiaj po nie przyjechała. No, a co my miałyśmy zrobić?! NIC!! Udałyśmy się do punktu kredytowego, żeby poprostu w takiej sytuacji zrezygnować,a ta pani z punktu nas zmierzyła i poprostu nas olała!! Powiedziałyśmy, że czekamy 40 minut a tu nikt nie raczy podejść do klienta i jeszcze go lekcewarza i że mają tu niezły bałagan. Ta pani z punktu dosłownie zrobiła PFFF i się od nas odwróciła tyłem, a ochrona całkiem sie oddaliła słysząc to co mówimy.
Uważam, że obsługa tym sklepie powinna mieć inny stosunek do klienta, w końcu mówi się " KLIENT NASZ PAN" a w tym sklepie jest zupełnie inaczej!! Wydaje mi się, że ludziom, którzy tam pracują powinno zależeć na jak największej sprzedarzy, no ale widocznie się mylę...
Po tym dzisiejszym nie zbyt miłym wydarzeniu już więcej nie będę robiła w NOMI zakupów,a zawsze bardzo lubiłam tam chodzić, gdyz zawsze kupiłam to co potrzebowałam.