Wyzyskiwacze. Oczekują, że będziesz pracować ponad siły za najniższą krajową. Nie chodzi o to, że obowiązków jest dużo, ale o to, że chcą, żebyś zrobił wszystko jednocześnie obsługując klientki w taki sposób, że chodzisz za nimi krok w krok, wciskasz kolejne rzeczy i na koniec kasujesz na co najmniej tysiaka. Pracowałam tam niecałe pół roku, ale wystarczyło, by nabawić się problemów z kręgosłupem, bo stać trzeba 12 godzin, nie daj Boże na chwilę usiąść albo przykucnąć. Raz dostałam ochrzan za to, że zgięłam nogę w kolanie i oparłam ją o ławkę - w salonie nie było wtedy żadnego klienta... Firma nie daje żadnych nagród, podwyżek, nawet paczki świątecznej nie dostaliśmy. Kierowniczki ciągle jeżdżą na jakieś imprezy, a dla pracowników nie ma kasy na nic. Dodatkowo atmosfera nie jest zdrowa, liczy się tylko wynik, a jeden salon obgaduje drugi. Klienci bywają niemili, bo drogo, a inni traktują cię jak służącą. Bywa, że ułożą ci grafik tak, że masz 50 godzin w tygodniu, zero odpoczynku, bo zmiany kompletnie z (usunięte przez administratora) 10-20 i nie ma czasu dla dzieci ani rano, ani wieczorem. Jeśli nie macie innego wyjścia to możecie wysłać CV do Tatuum, ale to najgorszy pracodawca, jakiego miałam. Wszędzie podkreślają, że są marką premium i do tego polską, jakby to miało znaczenie, że mnie Polak wykorzystuje 😂 Tak było w Katowicach, nie wiem czy w innych regionach jest lepiej czy gorzej