Oto moja opinia po dosyć długiej pracy na kuchni:
Brak jakichkolwiek nagród dla osób PRACUJĄCYCH, a co już mówić pracujących ciężko. Możesz sobie wyrywać żyły i odmawiać przerw, oby tylko zamówienia były na czas i przygotowane dobrze, a premie i nagrody i tak dostają tylko ci, którzy wchodzą w tyłek kierownictwu (któremu też poświęcę akapit, spokojnie ;), donoszą lub chyba poprzez rzut kostką, bo jakiejkolwiek logiki doszukać się tu trudno.
Kierownictwo - cóż, było kilku ŚWIETNYCH managerów, ale już niestety odeszli. Cała reszta wydaje się nie mieć totalnie pojęcia, co się wokół nich dzieje. Do tego, wspomniane przez koleżankę kelnerkę Ania i Asia - takiego chamstwa i wulgarności nie znajdziecie nawet w najgorszym rynsztoku, szczególnie Asia - tak, przepraszam za szczerość, ale prostackiej osoby nie widziałem nigdy. Do tego jej wspaniała, sowiecka logika dochodzeniowa, np. 'Brakuje X paczek sera w inwencie. Ukradłeś? A udowodnij, że nie ukradłeś?'. Nie tylko szefostwu, ale i całej kadrze managerskiej brakuje choćby ziarenka profesjonalizmu czy doświadczenia. Jedna z nowszych managerek dostała tą posadę za Odyn raczy wiedzieć co, bo na kuchni nie pracowała nigdy i nigdzie. Na swej pierwszej zmianie, gdy zobaczyła kuchnię, miała wyraz twarzy równie tępy jak neandertalczyk w serwerowni Google.
Nie wierzycie? Zapytajcie DOWOLNEGO pracownika kuchni, jak 'cudownie' są traktowani. Nie wiem jak z kelnerami, ale słyszałem że tam również dzieje się istne pandemonium.
Skrótem - parodia jakiejkolwiek pracy. SERDECZNIE ODRADZAM! :)