sprzedawca23.03.2018 11:48
Inne
O samej firmie nie wiele mogę powiedzieć, bo byłem zwykłym szeregowym pracownikiem butiku, ale chętnie podzielę się swoimi doświadczeniami. Pracowałem jako sprzedawca przez 3 miesiące w ekskluzywnym butiku. Była to moja pierwsza praca zaraz po studiach. Zaskoczyła mnie rozmowa kwalifikacyjna, która pośród wielu innych była bardzo, jakby to powiedzieć - kulturalna. Była to rzeczywiście rozmowa w celu jakiegoś ogólnego poznania człowieka. Był też drugi etap rozmowy, już raczej formalny, prowadzony przez tzw. dyrektora handlowego. Sama praca z jednej strony nie była bardzo wymagająca, bo w sklepie gdzie skarpetki kosztują 100 zł a garnitury nawet do 50 tys, nie ma zbyt wielu klientów. Jednak z drugiej strony kiedy już ktoś przyjdzie to zazwyczaj jest to człowiek, który zna się na rzeczy. Jeśli chcesz mu doradzać w zakupach i coś sprzedać, to musisz na prawdę znać się na rzeczy. Powinieneś wiedzieć dużo o tkaninach, o tym jak się ubierać na różne okazje, jak dobierać pewne rzeczy do typu sylwetki itd. Jeżeli interesujesz się modą to jest to na prawdę świetne miejsce do zapoznania się z elegancją w najwyższym stylu. Natomiast musisz też być gotowy na to, że większość czasu nic się nie robi, a jednak trzeba być w stałej gotowości, bo może ktoś przyjść. Zarobki nie są duże, atmosfera raczej średnia - i to nie bez przyczyny. Niektóre osoby pracowały tam kilka lat, a pensje miały takie jak ja na starcie, raczej żadnych perspektyw na awans, jednak mimo to zostawały tam z próżności. Szanse na awans są ale nie dla wszystkich - ale to każdy wie, czy je ma czy nie. Jeżeli interesuje Cię stała praca, bez większych stresów, jesteś kulturalny i uległy wobec wymysłów dyrektorów to praca jest w porządku, możesz pracować latami. Kwestia wpasowania się w klimat. Ja się nie wpasowałem, już podczas pracy szukałem możliwości robienia czegoś innego, bardziej angażującego i zostałem zwolniony po okresie próbnym bez przyczyny. Dobrze mi to zrobiło, po dwóch tygodniach dostałem lepiej płatną, bardziej satysfakcjonującą pracę. Firma też zachowała się uczciwie, bo pomimo, że zwolniono mnie z dnia na dzień przed końcem umowy, to pensję dostawałem jeszcze do końca umowy. Cóż mogę powiedzieć, nie był to najprzyjemniejszy okres, ale te 2 i pół miesiąca zupełnie zmieniło moje pojęcie o ubieraniu się, modzie i elegancji.