antkamuzykantka09.10.2016 19:14
Inne
Pracowałam w DOZIE w Krakowie kilka miesięcy jako magister farmacji, po czym zwyczajnie się zwolniłam i przeszłam do konkurencji. Pozwólcie, że wyrażę swoją opinię. Otóż jak się okazuje, praca w tej sieci nie niesie ze sobą żadnych plusów. Pracowałam już w kilku aptekach - w innych sieciach i u prywaciarzy i z ręką na sercu muszę przyznać, że w DOZie pracowało mi się najgorzej.
Oto minusy:
-niskie pensje dla magistrów, chociaż ostatnio się chyba przestraszyli braków personalnych i podnieśli, aczkolwiek szału nie ma.
- nękanie pracowników mailami/telefonami/pouczeniami/konferencjami w kwestii tzw. dosprzedaży, NIEUSTANNA kontrola planu obrotowego/rozliczanie sprzedaży (koordynator nie rozumie, że miesiąc miesiącowi, a rok rokowi nierówny). Do tego dochodzą tzw 'rozmowy motywujące zwiększenie sprzedaży'...MASAKRA. Zamiast doradzać pacjentowi, w głowie wyliczasz słupki swojej sprzedaży, koszyki, czy jak za wszelką cenę zrobić sprzedaż łączoną.
- konieczność wciskania pacjentom dziadostwa w postaci tzw. przykasówki, marki własnej, mydełek, szamponów, kremików itp. , przeterminów wynikających z błędnej polityki magazynowej i nietrafionych zakupów centralnych
- polityka firmy sprzyja,a wręcz premiuje nieetyczne zachowania - polecanie produktów gorszych jakościowo/cenowo, nasilenie zjawiska lekomanii (paracetamol za 1gr do zakupów powyżej iluś tam, ludzie!!! Paracetamol to nie jest cukier!)
-tajemniczy pacjent, od którego oceny uzależniona jest premia dla personelu całej apteki, a nie tylko dla słabo ocenionego pracownika. To jest okropna presja! Dodam tylko, że tajemniczy pacjent specjalnie utrudnia wykonanie tych wszystkich "standardów" - np. udaje, że okropnie boli go głowa i ze łzami w oczach ponagla obsługę "szybko, bo nie wytrzymam!" I jak można takiemu komuś proponować przykasówkę, czy durną gazetkę?! Masz być jak AUTOMAT... i choćby ktoś dosłownie umierał w aptece, to nie zapomnij polecić przykasówki, bo będziesz z tego rozliczony.
Plusy:
-BRAK, chyba że dla kogoś plusem jest umowa o pracę i terminowa wypłata, chociaz to ostatnie akurat to psi obowiązek pracodawcy, a nie powód do pochwały.
W związku z powyższym PRZENIGDY nie poleciłabym pracy w tej firmie nikomu, nawet największemu jeleniowi. Nie ma co się tak szmacić, lepsza już praca za mniejszą pensję, niż robienie z siebie automatu od sprzedaży. Gorzej jak na stacji benzynowej (serdecznie współczuję osobom pracującym na stacjach)!
Pozdrawiam!