Opiszę jak się ma sytuacja z tą firmą w większości przypadków wyjazdów do Czech. Ku przestrodze!
Otóż załatwiasz telefonicznie wyjazd do Brna. Będąc z innego-odległego rejonu Polski, nie masz za bardzo możliwości przyjścia do biura.
Rozmawiasz z panem T., który zajmuje się wyjazdami do Czech.
Rozmowa jak ze starym kumplem, WTF? Następnie czekasz parę tygodni na wyjazd do Brna - na panele słoneczne, niby wszystko masz wyjaśnione i klarowne itd. Na żądanie pana T., WYSYŁASZ SKAN DOWODU OSOBISTEGO OBUSTRONNY - rozumiesz? Wysyłasz swój najważniejszy dokument w czeluść internetu, nawet nie wiesz do kogo, ale jesteś zdesperowany i zrobisz już dosłownie wszystko żeby mieć pracę. Pakujesz się i jedziesz do Brna za pożyczony grosz - bo przecież masz załatwioną robotę! Idziesz z walizami pod wskazany adres są ciężkie (bo przecież musisz wziąć ze sobą więcej rzeczy, bo to będzie dłuższy wyjazd) no dobra bierzesz Taxi, przecież nie znasz miasta. Oczywiście w Czechach przechodzisz pod inna agencję, która chyba nie zbyt dokładnie ustala warunki z Cosmoworkerem. W siedzibie agencji wita Cię chłopiec - pan P. Spotykasz tam także inne osoby, które przyjechały do pracy na panelach. Pan P. oświadcza wam, że pojedziemy na TESTY, myślisz na jakie testy, o co mu chodzi? Wiadomo człowiek oszołomiony i po całonocnej podroży z przesiadkami i taskaniu walizek - może coś źle zrozumiał, albo nie dosłyszał hmm. Ale nie - jedziecie do tej fabryki, w której mieliście rzekomo załatwioną pracę - na wspomniane testy. Są to testy logistyczne przed komisją składającą się z dwóch kobiet i dwóch mężczyzn, a przy okazji rozmowa kwalifikacyjna. W człowieku, aż się gotuje od tego wprowadzenia w błąd. Załatwiając tę pracę jeszcze w Polsce, nikt o czymś takim nie wspominał, bo by chociaż można było się przygotować (i zastanowić się czy to ma sens), i nawet na galowo wystąpić....ale nie w przepoconym ubraniu i z brudną facjatą, każdy z nas się czuje swobodnie i kompetentnie.....Ja rozumiem fabryka paneli, ale żeby, aż takie przesłuchania na pracownika fizycznego?, - też pod kątem atrakcyjności zewnętrznej nie da się ukryć. Kiedy każdy już zostaje przepytany czekacie wszyscy na decyzję, dowiadujesz się, że Cię nie przyjęli i nie tylko Ciebie. Wczuj się w te sytuację - JESTEŚ W OBCYM KRAJU ZA POŻYCZONY GROSZ, Z WALIZAMI I BEZ ROBOTY!!!! Dodatkowo tubylcy nie władają j. angielskim a Ty czeskiego nie rozumiesz. Ale nie martwisz się, bo pan P. Ci pomoże i daje nr.tel. do pana jakiegoś tam.. (mówi że jest Polakiem). Odwożą Cię wraz z innymi na stacje kolejową i czynią swoją codzienną praktykę - POZBYWAJĄ SIĘ PROBLEMÓW - mówią Ci dokąd masz jechać, kupujesz bilet nie wiesz, czy to nie następny kant?(dodatkowy niepotrzebny wydatek) Na koniec pan P. mówi cytat...''uratowaliśmy Wam (usunięte przez administratora) Nóż Ci się w kieszeni otwiera, ale jesteś tak oszołomiony i tak wymęczony całą tą sytuacją, że nie reagujesz. Wsiadasz w ceske drahy i jedziesz koleją, na drugi koniec Czeskiej Republiki, nie mając pojęcia gdzie wylądujesz. Docierasz na miejsce nie wiesz, po co, czy po pracę, czy tylko na zakwaterowanie? Dzwonisz do tego Polaka, do którego masz nr. Okazuje się, że pan, który odbiera - nawet kolo Polaka nie stal. Szczęście w nieszczęściu, że trafiasz tam na dobrych ludzi, którzy Ci pomagają, w innym wypadku nie wiesz gdzie byś wylądował. Znajdujesz tam zakwaterowanie i po czasie prace w porządnej agencji z Ostrawy. Niech moja historia będzie ostrzeżeniem dla innych. Pozdrawiam.