Niestety muszę zgodzić się z przedmówcami. Nie polecam tej pracy że względu na wiele czynników:
1. Zachowanie i stosunek RKS do pracowników - jeśli salon, w którym pracujesz wyrabia plany to będziesz miał dobre kontakty z tymi osobami, chociaż nawet i te salony dostają niezły pojazd za choćby jeden gorszy sprzedażowo dzień. Natomiast jeśli nie wyrabiacie planów to jest nieciekawie. Wieczne docinki i niemiłe teksty w mailach. Pojazdy że pewnie nie chce nam się obsługiwać, albo zajmujemy się czymś mniej ważnym niż klient. Pracownik nie może wyrazić własnego zdania, każde tłumaczenia są nie wystarczające bo przecież to, że np cały dzień leje i ludzie nie chodzą po rynku a co za tym idzie nie ma ich w sklepie to nie jest wytłumaczenie. Kierowniczki myślą, że są najmądrzejsze, a tak na prawdę to chamskie i dwulicowe osoby, które nie znają potrzeb salonów im podległym i zamiast starać się rozwiązywać problemy, to jeszcze je nakręcają i wymyslaja kolejne niepotrzebne zadania.
2. Napastowanie klientów - już od samego wejscia masz zagajac do ludzi, informować o promocjach, przecanach. Na każdym kroku twoim obowiązkiem jest proponowanie dodatkowych produktów bo klient nie może wyjść z jedna rzeczą. Jeśli klientów nie ma to masz wyjść poza salon i ich przyciągnąć rozdając ulotki lub wsadzając za wycieraczki samochodów. Jeśli ci się to nie uda to znów pojazd że nic nie potrafisz. Firma chyba nie zdaje sobie sprawy że dużo osób nie lubi takiego napastowania i przynosi to odwrotne skutki.
3. Nadmiar obowiązków. Codziennie przychodzą torby z towarem, który trzeba przyjąć, rozpakować, ocenowac, zaklipsowac i wyprasować. W tym samym czasie zlecone są też odsylki na magazyn, przesunięcia towaru do innych sklepów. Dodatkowo przyjęcia/wydanie i zwroty paczek internetowych. A już najlepiej jak dostaniesz jakiś towar, przygotujesz do sprzedaży, wyprasujesz a po paru dniach jednak odsylasz do magazynu. Raz w tygodniu vm, ale na tym się nie kończy bo przychodzą aktualizacje i coś co zostało zrobione na następny dzień ma zostać zmienione i znów potwierdzone zdjęciem do danej godziny. Przeceny są dość często i często niezapowiedziane i musisz je robić po pracy. Oczywiście cały czas najważniejszy jest klient i jego aktywna obsługa i praca na przymierzalni. Firma chyba tylko nie zastanawia że brakuje na to wszystko czasu bo człowiek nie umie się rozdwoic a ile można zostawać po godzinach by dokończyć robic towar czy choćby umyć witryne bo nie wyrabiasz się z tyloma zadaniami na raz. My mamy nadgodziny platne, marnie ale zawsze a znam salony w których właściciele ich nie płacą.
4. Dresscode - kiedyś można było przychodzić do pracy w rzeczach top secret, co było fajne bo i my czulysmy się dobrze a klientki widząc nas w tych rzeczach chętniej je kupowały. Nowa pani RKS wprowadziła swoje zasady i wszyscy muszą teraz chodzić ubrani na czarno. Przy czym muszą to być rzeczy dopasowane, żadnych oversize czy spodni z przetarciami , buty też nie mogą być sportowe tylko baleriny. Mamy wyglądać elegancko. Funduszy na to nie dostajemy wszytko musisz kupić z własnych pieniędzy, za pranie też nie ma dodatku...
5. Niezrozumiałość promocji- firma często robi promocje i wysyła smsy do stałych klientów. Niestety często są one formułowane tak, że klienci ich nie rozumieją ( bo czyt że zrozumieniem to trudna sztuka) i są niezadowoleni że -50% na wszystko w sale to nie rabat na wszystkie rzeczy w sklepie. Oczywiście za wszystko obrywa się sprzedawcom i każdemu trzeba tłumaczyć że nikogo nie oszukujemy że dotyczy to tylko wyprzedaży. Firma specjalnie stosuje takie zagrywki bo wiedzą że ludzie przybiegną i a noz coś kupia.
Ogólnie praca nie jest łatwa, ciągle tak naprawdę jesteś w biegu, pracujesz pod wieczna presją czasu i w stresie czy dziś będą klienci, czy uda ci się sprzedać czy znów dostaniesz opr że się nie starasz. Dużo rzeczy jeszcze mogłabym tu napisać ale myślę że potencjalnym zainteresowanym to wystarczy. Stresująca praca z wiecznymi nadgodzinami za kiepskie pieniądze i źle traktowanie.