Karo05.05.2015 18:27
Inne
Miałam w dniu dzisiejszym wątpliwą przyjemność odwiedzić oddział partnera InsERT. Chciałam w imieniu firmy, którą reprezentuję dowiedzieć się o ofercie szkoleń programu Subiekt GT, który zamierzaliśmy w najbliższym czasie nabyć. (celem, dla którego przedstawiam tu moje doświadczenie z firmą BTCH Szkolenia, jest ostrzeżenie ewentualnych kandydatów, chcących nawiązać współpracę z tą firmą).Po wejściu do oddziału, zapytałam grzecznie, czy Pani zasiadająca w recepcji obsługuje również klientów firmy, która mnie interesowała ( w lokalu są dwa biura, oznaczone innym logo). Poniżej treść naszej rozmowy. Rozpocznę od odpowiedzi na moje zapytanie:
Partner InsERT: A w jakiej sprawie?
(powtórzyłam pytanie)
P.I: A w jakiej sprawie?!
(po raz kolejny powtórzyłam pytanie)
P.I.: A w jakiej sprawie??!!
- W sprawie praktyki. (skłamałam grzecznie, mając nadzieję, że Pani odpowie na moje pytanie)
P.I.: Nie przyjmujemy praktykantów, DO WIDZENIA!
- Czy mogłaby podać mi Pani swoje nazwisko?
P.I.: Nie podam Pani mojego nazwiska! Proszę stąd wyjść!
- Ja jednak prosiłabym o Pani nazwisko.
P.I.: Proszę natychmiast opuścić to miejsce. Nikt tu Pani nie zapraszał. Proszę wyjść bo wezwę ochronę i będzie miała Pani nieprzyjemności.
Tak właśnie zostałam potraktowana przez Panią reprezentującą polskiego lidera oprogramowania dla firm - InsERT. A co jeżeli faktycznie przyszłabym w sprawie praktyki? Zostałam potraktowana skandalicznie.