Nie polecam tej firmy – brak organizacji, chaos i niskie wynagrodzenie
Moja współpraca z tą firmą trwała ponad rok i niestety pozostawiła wiele do życzenia. Z perspektywy czasu widzę, że największym problemem był brak organizacji, jasnych zasad oraz szacunku do pracownika.
Problematyczny onboarding i brak wsparcia
Od pierwszego dnia pracy miałam trudności z odnalezieniem się w firmie. Nie otrzymałam kompleksowego wdrożenia, przez co wiele rzeczy musiałam odkrywać sama. Nie wyjaśniono mi dokładnie, jak wygląda strategia działań, jakie są oczekiwania wobec mnie i klientów, z którymi współpracowałam. Pomimo próśb nie otrzymałam szkolenia z ustawiania reklam od podstaw – jedynie instrukcję dotyczącą podmiany gotowych materiałów. Nie chciałam jednak ciągle dopytywać i narzucać się ze swoimi pytaniami.
Dopiero po roku pracy okazało się, że niewłaściwie zarządzałam zadaniami w systemie Monday – jednak nikt wcześniej nie przekazał mi, jak powinno to wyglądać. Logiczne było dla mnie, że po zakończeniu zadania je usuwam, a nie przenoszę – nikt tego nie wyjaśnił, więc skąd mogłam wiedzieć? Uważam, że przy wprowadzaniu nowego pracownika powinno się jasno określić sposób działania w narzędziach, których firma używa na co dzień.
Nieprofesjonalna rozmowa rekrutacyjna
Już podczas rozmowy o pracę usłyszałam, że „koszt pracownika jest wysoki, dlatego nie dostanę 5k netto”. Takie stwierdzenie nie powinno paść w profesjonalnej rozmowie rekrutacyjnej. Ostatecznie sytuacja została wyjaśniona i przeproszona, ale pierwsze wrażenie było niezbyt pozytywne.
Brak strategii i niejasne oczekiwania
Działania firmy często były chaotyczne – nie było jasno określonych strategii, a reklamy ustawiane były raczej „na wyczucie”, co nie jest efektywną metodą pracy. Wielokrotnie proponowałam, aby stworzyć dokument strategiczny i na bieżąco go aktualizować, ale temat nie został podjęty.
Brak zaufania do pracy zdalnej
Poprosiłam o możliwość pracy zdalnej, ponieważ wykonywałam te same zadania w biurze, które mogłam realizować z domu. Komunikacja i tak odbywała się głównie przez Slacka – nawet gdy siedzieliśmy obok siebie. Niestety, spotkałam się z brakiem zaufania. Nie jestem osobą, która oszukuje czy unika pracy, a jeśli firma ma problem z zaufaniem do pracowników, to nie jest to wina pracownika.
Dodatkowo, warunki pracy w biurze były dla mnie niekomfortowe – każdy pracował w słuchawkach, muzyka w tle była głośna i rozpraszająca, a oświetlenie męczące dla oczu. W domu mogłam skupić się lepiej, pracować w ciszy i być bardziej efektywna.
Brak project managera i chaos w podziale obowiązków
Nie było osoby, która w sposób uporządkowany rozdzielałaby zadania. W efekcie jedna osoba brała na siebie najwięcej, obawiając się, że ktoś inny wykona pracę gorzej – co nie jest dobrą praktyką w zespole. Mnie powierzano drobne zadania, a szef określił mnie jako „zapchajdziurę”, co nie było motywujące i nie brzmiało profesjonalnie.
Niejasne oczekiwania wobec pracownika
Z rozmowy przed moim urlopem wynikało, że moja praca jest mało opłacalna, nie angażuję się wystarczająco i oszukuję pracując zdalnie. Tymczasem każdy mail do klienta wysyłałam z kopią do przełożonych, więc doskonale widzieli, ile zadań realizuję. Pomysły, które zgłaszałam, były często negowane i wymagały modyfikacji tak, by pasowały szefowi – w efekcie nie było przestrzeni na inicjatywę, jeśli nie była zgodna z jego wizją.
Podobnie było z nowymi zadaniami – kiedy tylko się pojawiały, od razu dostawałam wiadomości na Slacku, że powinnam je wziąć, żeby „zyskać w oczach zarządu”. Nie jestem osobą, która chce na siłę przypodobać się przełożonym kosztem nadmiaru obowiązków.
Brak rozwoju i nieadekwatne oczekiwania
Gdy dostałam zadanie stworzenia landing page’a w MailerLite, musiałam najpierw nauczyć się obsługi programu – co naturalnie zajęło czas. Zamiast przestrzeni na naukę, odczuwałam presję i ponaglanie, a ostatecznie wykonana praca nawet nie została wykorzystana. Tego typu projekty powinny realizować osoby z odpowiednimi kompetencjami, np. UX designerzy czy programiści.
Obiecywano ciekawe projekty, ale w rzeczywistości nie miałam możliwości rozwoju. Możliwe, że zniechęcił mnie fatalny onboarding i brak jasnych procedur.
Brak feedbacku, benefitów i podwyżek
Po okresie próbnym nie odbyła się żadna rozmowa oceniająca moją pracę. Nie było informacji zwrotnej o moich działaniach, propozycji szkoleń (dostałam informację, że to ja nie chcę się szkolić, bo nie wychodzę z inicjatywą) ani rozmowy o podwyżce. Decyzje na temat mojej pracy zapadały w rozmowach beze mnie.
Firma oferowała „benefity”, ale były one mało atrakcyjne – pakiet zdrowotny kosztujący więcej niż standardowa oferta LuxMedu, Multisport z dopłatą, kawa i herbata w biurze. Nie było żadnych realnych benefitów, które mogłyby zachęcać do pracy w firmie.
C.d. niżej