13 sierpnia przed godz 15 nadałam w Warszawie list polecony priorytetowy w bardzo ważnej sprawie do komornika (czekam na pieniądze ściągnięte od dłużnika). Powinien dotrzeć następnego dnia do Piaseczna. Niestety nie dotarł. Od poprzedniego tygodnia próbuję się dodzwonić na pocztę w Piasecznie, ale nikt nie odbiera telefonów. Po tygodniu dzwonienia i wykonaniu ponad 600set nieodebranych przez pocztę połączeń dowiedziałam się wreszcie, że przesyłka do nich nie dotarła. Zadzwoniłam więc na pocztę, gdzie przesyłkę nadałam i dowiedziałam się, że przesyłka od nich na pewno wyszła, nie będą nic sprawdzać po numerze nadania, bo od nich wszystkie przesyłki wychodzą na czas a rozmawiać że mną nie będą, bo im przeszkadzam w obsłudze klientów. Na zakończenie ta przemiła Pani rzuciła mi słuchawką i do końca dnia nie odbierała telefonu. Na infolinii nie wiedzą nic ponad to, co jest w śledzeniu przesyłki, czyli, że została nadana A reklamacji telefonicznie nie przyjmują. Reasumując: są monopolistą, mogą robić co chcą, w poprzedniej reklamacji dotyczącej dokładnie tego samego procederu przyznali mi 20 groszy rekompensaty, ale listonosz nie przyniósł mi tych pieniędzy do domu, bo to za mała kwota i nawet nie awizował, o czym dowiedziałam się 3 miesiące później. (usunięte przez administratora) krętacze, zalegalizowana (usunięte przez administratora) z którą nie wygrasz. Dzisiaj minęło już 10 dni od wysłania listu priorytetowego, ale jeszcze długo będzie szedł, bo wpadł w czarną dziurę czyli WER