Jest to człowiek, który codziennie wpada na "genialne", "fantastyczne", "przełomowe" pomysły. Nie przyjmuje do wiadomości, że firma jest mała, nie ma budżetu, nie ma aż tak wykwalifikowanej kadry pracowniczej i ogólnie nie ma możliwości jako takich.
Kiedyś zaproponował mi z pełnym przekonaniem abyśmy opracowali technologie, która była wówczas dopiero rozwijana przez graczy jak Siemens, czy Hitachi. Wiadomo, jest wielka trójca film elektrycznych na świecie: Jadan, Siemens, Hitachi.
Wysyłanie nas na robotę bez żadnego przygotowania, bez narzędzi, bez ŚOI, czy wmawianie nam, że chusteczka higieniczna włożona w maseczkę chirurgiczną działa tak samo jak specjalna maska chemiczna od 3M za 600zł.
Mało kto dostawał całą wypłatę w terminie, bo "księgowy coś pomylił", zamiast przyznać się, że po prostu nie ma pieniędzy.
Dzwonienie po klientach 9-ego dnia miesiąca i proszenie ich o szybszą płatność, choć mieli jeszcze 60dni wg faktury. No i oczywiście musiał to być przelew elixirem.
Do dziś pamiętam wzrok potencjalnych kontrahentów, gdy wchodzili do "laboratorium" zakładowego, co tam naprawdę było zagraconą piwnicą.
Stare, zużyte ciuchy robocze w których wstyd się pokazywać, wstyd przed klientami, se obiecaliśmy im gruszki na wierzbie, a przyjeżdża trzech ciuli, którzy nawet dobrego miernika nie mają, bo "te z biedronki są tak samo dobre jak Fluke czy Megger". Nie wspominając o śrubokrętach, które pan jadan brał z jakiegoś szrotu i szlifował je szlifierką, a nam mówił, że to nie śrubokręty są złe, tylko, że my nie potrafimy z nich poprawnie korzystać XDD
Kazał nam również myć "flotę samochodową", w zimie przy -10°C, bo to należy do naszych obowiązków służbowych (rzeczywiście było w umowie "dbanie o stan techniczny pojazdów"), bo "czyste auto lepiej jeździ i się nie psuje".
Nie mam tyle znaków w klawiaturze, by opisać wszystkie absurdy, które mnie tam spotkały wiele lat temu.
Niemniej do dzisiaj wspominam pracę tam jako niezły kabaret