Hej, Wszystkim :),
korzystając z chwili chciałbym podzielić się z Wami swoimi odczuciami, co do firmy, z którą współpracuję już od 7 lat, czuję, że to właściwy moment. Myślę, że widziałem już na tyle dużo, by móc uczciwie i obiektywnie się wypowiedzieć o tym, jak BlueSky System funkcjonuje na co dzień, jak traktuje swoich pracowników, i jak przebiega moja dotychczasowa współpraca. Oczywiście, mogę mówić tylko za siebie, i opowiedzieć totalnie szczerze o swoich doświadczeniach i spostrzeżeniach.
W BlueSky System każdy nowy pracownik jest traktowany uczciwie i z szacunkiem, często nawet może liczyć na olbrzymi kredyt zaufania już od samego początku współpracy, a co z tym zrobi, zależy już tylko od niego. Bywały sytuacje, gdzie Zarząd wychodził naprzeciw oczekiwaniom nowych pracowników, po czym takie osoby nie dotrzymywały ustaleń, znikały bez słowa, obiecywały złote góry, a rzeczywistość szybko je weryfikowała, bądź po prostu przepalały czas i pieniądze poświęcone na ich szkolenie lub prace w zakresie prowadzenia kampanii, sprzedaży etc.
Nie zapominajmy, że ktoś prowadzi interes, i ma swoje oczekiwania, co do jakości. Nawet, kiedy firma ma innowacyjny i startupowy charakter. Niemniej, nigdy – a przypominam pracuję tu już 7 lat i jestem osobą totalnie z zewnątrz – nie widziałem, by ktokolwiek został nieuczciwie potraktowany. Bywały napięte sytuacje, ale zawsze na końcu były rozwiązywane z klasą przez Jonasza, Krzysztofa czy Monikę.
Myślę, że to takie normalne sytuacje, które w życiu wielu firm mają miejsce na porządku dziennym. Dlatego też, BlueSky System zaczęło skrupulatniej rekrutować nowe osoby, często też w oparciu o polecenia pracowników, co gwarantuje, że do firmy trafiają zaufani ludzie, którzy wkładają serce w jej rozwój. Nie ma natomiast kółka wzajemnej adoracji, kiedy trzeba coś mocniej zaakcentować, Jonasz robi to skutecznie jak na szefa przystało, ma świetne wyczucie biznesowe i do zarządzania ludźmi, a Krzysztof idealnie go uzupełnia w wymiarze technicznym, decyzyjnym i emocjonalnym. No i oczywiście Monika, która dba, by wszystkie sprawy administracyjne i księgowe były dopięte na ostatni guzik – zawsze można na nią liczyć. Ostra i precyzyjna jak skalpel, nic jej nie umknie :). Współpraca z nimi to sama przyjemność, przez 7 ostatnich lat wiele się od nich nauczyłem.
Wynagrodzenie ZAWSZE jest i było proporcjonalne do wykonanej pracy, wkładu i zaangażowania, a jeżeli ktokolwiek ma bądź miał jakieś zastrzeżenia w tym zakresie, zawsze mógł porozmawiać z Zarządem na ten temat. Mi zdarzały się takie rozmowy kilkukrotnie, zawsze byłem wysłuchany z szacunkiem i znajdowaliśmy kompromis, nawet czasami pomimo odmiennego zdania. Nawet pomimo, że czasem zdarzał się człowiekowi słabszy dzień, miał gorszy humor, zrobił coś gorzej, zawsze mógł liczyć na końcu na wyrozumiałość Jonasza i Krzysztofa, niezależnie od sprawy, z jaką się do nich przyszło. I w drugą stronę było podobnie. I szczerze? Bardzo sobie zawsze to ceniłem i cenię.
Wiem, ile zarabiałem 7 lat temu, a ile zarabiam dziś, i mogę powiedzieć tylko tyle, że z każdym rokiem wynagrodzenie jest wyższe. Niejednokrotnie sam Zarząd wychodził z inicjatywą premii, czy dodatków świątecznych. Wraz z rozwojem firmy, Zarząd dzieli się zyskami z pracownikami – i to uważam za ogromną zaletę, bo czujesz, że jesteś częścią czegoś większego i ktoś docenia Twój wkład w rozwój. I to jest super! :)
Oczywiście, bywały też sytuacje, gdzie osoby z Zarządu źle oceniały zdarzenie – normalna rzecz, natomiast na końcu zawsze potrafiły znaleźć wspólny mianownik, przyznać się do błędu, czy nawet przeprosić – ogólnie rzecz ujmując: zareagować z klasą. I właśnie takie normalne, ludzkie podejście do wielu życiowych spraw, doceniam najbardziej. A przez ostatnie 7 lat widziałem ich w firmie wiele, i nigdy nie było zamiatania pod dywan, czy przejścia obojętnie obok problemu. Zawsze była komunikacja, wsparcie, a na końcu kompromis.
Sam, o co bym nie zwrócił się do Zarządu, zawsze są gotowi wysłuchać, znaleźć rozwiązanie i pomóc. Naprawdę bardzo sobie to cenię.
Pamiętam, jak jeden z naszych Klientów nagle zmarł, zadzwoniła jego żona, prosząc o rozwiązanie umowy z dnia na dzień... tego samego dnia umowa przestała obowiązywać. Wierzcie mi, takich sytuacji w ciągu 7 lat było wiele – i Krzysiek, Jonasz czy Monika – zawsze stawali na wysokości zadania – nie tylko jako sprawni menedżerowie, ale przede wszystkim jako ludzie.
Podsumowując, uważam, że praca w BlueSky System bardzo mnie rozwinęła i pomogła mi zdobyć umiejętności, dzięki którym jestem lepszym dziennikarzem, pozycjonerem i człowiekiem. Zawsze będę za to wdzięczny Jonaszowi, Krzyśkowi i Monice :)
Kto wie, może Ty, który/która czytasz tę opinię również :)
W przeciągu 7 lat nie miałem okazji podziękować, więc robię to teraz:
Dziękuję za 7 ostatnich lat :)
Rafał