Niestety ze wszystkimi negatywnymi opiniami muszę się zgodzić. Warunki pracy fatalne. Cienkie rękawiczki słabo chronią przed poparzeniami, zwłaszcza jak się pracuje przy formach typu bellows. Łatwo można się nabawić pęcherzy od poparzeń na dłoniach, które bardzo utrudniają prace. Same maszyny często się psują i trzeba się przy nich bawić. Pracownicy są za słabo szkoleni i przy najmniejszej usterce trzeba prosić kogoś bardziej doświadczonego o pomoc. Maszyny bardzo szybko pracują i ktoś mało doświadczony przy dodatkowym "obieraniu" uszczelek ma duże problemy aby się wyrobić z czasem i żeby maszyna na niego nie "czekała". Do tego często operator ma narzucane inne obowiązki, jak układanie uszczelek na wózek co jeszcze bardziej komplikuje robotę. Zwłaszcza pracując jednocześnie na dwóch maszynach: jedna typu bellows, a inna mega slim. Nie dość, że człowiek ledwo wyrabia na bellowsach i parzy sobie ręce, to jeszcze musi się bawić z mega slim, które się ciężko obiera i najczęściej odkłada na wózek, a nie na taśmę.
Bezpieczeństwo podczas pracy również pozostawia bardzo wiele do życzenia. Obuwie fatalne, niewygodne do noszenia i powodujące pęcherze na stopach przez co bardzo wielu pracowników pracuje w swoim prywtnym. Rękawniki to śmiech na sali, bo bardzo słabo chronią przed poparzeniami i utrudniają pracę, je również bardzo wielu pracowników nie nosi. Kilka maszyn nie ma dobrze umiejscowionych drabin przez co trzeba się nagimnastykować, aby na nie wejść w celu podłączenia materiału. Chwila nieuwagi przy wchodzeniu na maszynę i finał może być niewesoły. Do tego dach przecieka i deszcz pada na stanowiska operatorów. Wystarczy, że się zamoczy rękawiczka i bardzo łatwo się poparzyć. O urządzeniach pod napięciem nie wspominając. Były sytuacje, że brakowało rękawiczek i kazano nam nie wyrzucać starych i w nich pracować. Pierwsza zmiana często musiała jakiś czas czekać aż ktoś z biura przyjedzie i da im rękawiczki, bo brakowało. Takie rzeczy to podstawa, a nawet tego pracodawca nie potrafił zapewnić.
Latem na hali była tragedia. Upał przy maszynach, że można było zasłabnąć. Przy takich temperaturach przerwy powinny być częściej. Niestety nic takiego nie miało miejsca. Marne wiatraczki nic nie pomagały. Nikt latem nawet nie myślał o pracowaniu w ogrodniczkach. Każdy nosił krótkie spodenki, co łamało przepisy bhp, ale inaczej się po prostu nie da. Szefostwo krzywo patrzyło, jak się szło podczas pracy po wodę... Ludzi traktują jak zwierzęta. Człowiek idąc do pracy nawet nie wiedział na jakim stanowisku będzie pracował i co będzie robił. Na raportach ilość zrobionych uszczelek wzięta z kosmosu, maszyny musiałyby jeszcze szybciej pracować, albo trzeba byłoby nie schodzić na przerwy, aby taką ilość osiągnąć. Do tego przy częstych awariach maszyn takie liczby są nie do osiągnięcia.
Paniom z produkcji łatwo na operatorów narzekać, ale to nie wina operatora jak maszyna działa, i że się psuje.
Na pochwałę jedynie zasługuje to, że wypłaty są regularnie i w pracy między pracownikami na produkcji,bądź co bądź panuje dobra atmosfera pracy, ale i z tym bywało różnie. Między szefostwem, a pracownikami jednak dobrze się nie układa.
Nie ma znaczenia czy ty zapier...., a ktoś inny się opier.... I tak zarobicie tyle samo...
Jeśli ktoś to z PIPu czyta, to róbcie kontrole z zaskoczenia, to wtedy się przekonacie na własne oczy jakie w rzeczywistości panują tam warunki. Każda planowana wizyta zostanie przez wszystkich dokładnie przygotowana, aby wszystko zataić.
Podsumowując: Fatalna organizacja, kategorycznie łamane przepisy BHP i zarobki nieadekwatne do wykonywanej pracy.
Praca dla osób mało ambitnych, które nie mają nikogo na utrzymaniu, są twardzi i wystarcza im wynagrodzenie 1400zł netto. Jeśli taki nie jesteś, to sobie daruj tam pracę.