dionizy24.07.2018 18:12
Inne
Generalnie o firmie nie jestem w stanie napisać nic pozytywnego. Pracuję tu ok. 5 tygodni i czekają mnie jeszcze 3, ale na żadną poprawę się nie zapowiada. Kontakt telefoniczny z biurem na początku idealny, aż do momentu odwiedzenia siedziby i podpisania umowy. Później o załatwieniu telefonicznie jakiejkolwiek sprawy można zapomnieć. Dzwoniłem do nich 4 dni pod rząd - bez jakiegokolwiek odzewu. Kwatera, którą oferuje firma, oceniam na 2/10. Jeśli komuś nie przeszkadza wielki jak monster truck, grzyb na ścianie, wszechobecny (usunięte przez administratora) i pijackie, patologiczne towarzystwo to polecam. Za taką przyjemność państwo IRC "Czupryńscy" życzą sobie równowartość ok. 900 zł w walucie obowiązującej w Niemczech. Kontakt z przedstawicielami firmy, którzy przyjeżdżają na kwaterę, bardzo słaby. Niby rozmawiamy z tymi ludźmi w tym samym języku, bo obie strony są Polakami, ale nic z tego nie wynika. Nic nie wiedzą, nic nie mogą zapewnić, zagwarantować. Kolejna sprawa, pieniądze. I chyba najważniejsza, bo w końcu po to tutaj przyjeżdżamy - my biedni, zagubieni Polacy. W zakładzie pracy może i są jakieś pieniądze, ale po przesypaniu należnej wypłaty przez sito polskiej firmy, do naszego portfela przedostaje się jedynie garść eurocentów. Co to oznacza w praktyce? Za pierwsze 8 dni pracy zostałem uraczony kwotą, która należała mi się za przepracowanie 54 godzin. W praktyce miałem ich o 10 więcej. Ale to jeszcze nic, bo żadnemu Polakowi wypłata się nie zgadzała. Tu obcięte 15 godzin, tutaj 20. Rekord pobiła dziewczyna, która otrzymała 700 euro za 3,5 tygodnia pracy. Czyli gruba obcinka na przeszło 30 godzin. Bo jakby w byłym NRD za niecały miesiąc tyrania, mielibyśmy zarabiać 700 euro to już lepiej byłoby zostać w Polsce i w spokoju sobie pracować na podobnych warunkach. Pozdrawiam. I polecam... szukać innej pracy :)