Pracowałam w Conlei przez dwa lata.
Firma bez cienia zażenowania proponuje na start różne formy zatrudnienia: od umowy o pracę przez tzw. umowę łączoną (czyli(usunięte przez administratora) w postaci najniższej krajowej na UoP i reszty na zleceniu na drugiej spółce) po B2B. Oczywiście najmniej korzystna finansowo jest ta oparta o kodeks pracy, najbardziej kontrakt. Wszystkie jednak wymagają twojej obecności w biurze, pracy pod nadzorem i w określonych godzinach, więc forma B2B jest tu (usunięte przez administratora). Jedyne, co skojarzyć można z kontraktem, to fakt, że firma nigdy, ale to przenigdy (usunięte przez administratora)za pracę w nadgodzinach (a ta zdarza się bardzo często, jeśli pracujesz w zespole odpowiedzialnym za eventy, ale nie tylko, bo przy organizacji konferencji "wszystkie ręce na pokład"). Wisienką na torcie w traktowaniu pracownika jak (usunięte przez administratora) jest system premiowy, który oparty jest o widzimisię osób decyzyjnych i już po fakcie można się dowiedzieć, że np. z premii rocznej nici, bo firma nie zrealizowała swojego celu (którego nikt nie zna) albo prowizja zostaje wstrzymana, bo pracownik nie zrealizował swojego celu indywidualnego (jaki był cel? dowiadujesz się wraz z informacją o braku dodatkowych pieniędzy).
Co poza tym? Decyzje podejmowane na hura, nagłe zwolnienia, zmiany planów bez informowania osób ściśle zaangażowanych w projekt, podążanie za spontanicznymi decyzjami (usunięte przez administratora)w sztucznej inteligencji do tego stopnia, że ta pisze za niego maile, a nawet strategie biznesowe.
A przy tym wszystkim ciągłe integracje, dodatkowe aktywności, wspólne lunche. Wszystko małym nakładem finansowym, ale po to, aby skutecznie zbudować pseudo-rodzinną atmosferę, która sprawia, że wielu z nas szkoda było opuścić to miejsce i przymykało oko na (usunięte przez administratora) który prawa pracowników traktuje jak nieśmieszny żart, a całą firmę jak swój plac zabaw. Chociaż osoby, które wytrzymały w Conlei dłużej niż dwa lata to istni weterani.
Omijać szerokim łukiem. Dość powiedzieć, że przy jakichś 25 osobach w zatrudnieniu Conlea to dwie spółki i jedna fundacja.