Minęło już sporo czasu odkad było mi dane tam pracować, mowa o zakładzie transportu w Tychach, niestety "swoich" się niedocenia, a Ukraińców traktuje się jak panów, polskie chłopaki są jak roboty do zarabiania kasy dla właścicielki i jej capo di tutti capi...Każdy kto tam pracowal lub pracuje wie o kim mowa. Leserzy, kable i donosiciele sa traktowani ok i z szacunkiem, ludzie uczciwi i pracowici zawsze dostaną o coś burę. Panienki z biur (te lizuski) przy byle katarku dziecka lub swoim biorą L4 i nikt im słowa marnego nie powie, człowiek który tez ma dzieci/rodzinę ale jest uczciwy w sytuacji naprawde awaryjnej niestety spotka sie z niezadowoleniem że śmie chcieć wolne. Capo di tutti capi to czlowiek chamski, bez kultury zarówno dla pracujacych tam kobiet ale i mezczyzn, wydziera sie i poniza. Ludzi dobrych potrafi zwolnic ze wzgledu na swoje osobiste uprzedzenia i pozegnac bez slow, natomiast ukraincom po kilku miesiacach ściska ręke, wrecza prezent na odchodne i zapewnia ze moga tam wrocic. farsa!! wstyd!! pracownicy spedycji to już dramat, pokój pelen buraków i chamów, z ego przerosnietym do granic mozliwosci. jeden z nazwiskiem jak jego stan umyslu, drugi pijus, trzecia kabel i wredna s.u.c.z, reszta ujdzie choc jakie wrony takie krakanie... siebie warci. WYplata marna, o premii zapomiec mozna.