Uciekać, uciekać, uciekać i nie aplikować, nie zgadzać się na pracę tam.
Strasznie toksyczne środowisko, w firmie pracują jedynie właściciele (bo tak jak mówią poprzednicy - chyba tylko oni tam wytrzymują). Pani "Prezes" jest najbardziej zgorzkniałą, okropną, po prostu ZŁĄ osobą, jaką miałam nieszczęście poznać.
Podczas mojego drugiego dnia, Pan właściciel uderzył pięściami o stół z okrzykiem (usunięte przez administratora) *Imię właścicielki*..." - potężny red flag (i to już na samym początku! - tłumaczyłam to sobie, że to małżeństwo - trochę inne zasady). Wielcy katolicy, a traktują drugą osobę jak śmiecia. Płacz to codzienność, onboarding - co to takiego. Każde niedociągnięcie to wina pracownika, nawet jeśli robi się coś po raz pierwszy i prosi o pomoc. Po pytaniu czym mamy się zająć (bo nie było zleconych zadań) następuje wielkie zdziwienie i oburzenie z pytaniem "no jak to, nie wiesz?? Rozmawialiśmy o tym 2 miesiące temu!!" (wspomniane na rozmowie, czym osoba miałaby się zajmować po przeszkoleniu). Strach pytać, żeby tylko nie mieć robionych wyrzutów, bo przecież wszystko jest napisane, wszystko w instrukcjach, Ty się nie starasz, jesteś leniwy, za co my Ci płacimy, jesteś zerem, nakłamałeś w CV. Instrukcje na poziomie - Przychodzi mail - Wystawiasz fakturę - Ale jeśli coś tam, to coś tam (połowa nie jest aktualna, ale w jaki sposób wystawić tą fv, czy napisać coś w uwagach, czy dodać wz - Ty to po prostu masz wiedzieć). W firmie pomaga córka, która przez telefon też klęła i krzyczała do właścicieli - nieradzenie sobie z emocjami chyba rodzinne. Pani "Prezes" jąka się (na początku było mi jej szkoda, ale to jest tak zła osoba, że teraz ani trochę), trudno ją zrozumieć, gdy coś Ci tłumaczy pyta "rozumiesz?" i jak nie rozumiesz jest wielka obraza, zdziwienie - "no jak nie rozumiesz?" Za złe nazewnictwo księgowe (nie jestem księgową) - złość, że przecież ile ja mam lat, takie doświadczenie, a taka niewiedza, osoby na moim stanowisku w innych firmach są lepsze, bo robią to, czego mnie trzeba uczyć, nie wierzyli w moje CV. Pani, która jest współwłaścielem, to najbardziej zgorzkniała, smutna, zła osoba, którą poznałam w swoim życiu - i to nie tylko zawodowym. Firma powinna upaść, za to jak właściciele (katolicy, wszędzie krzyże, rozmowa o wierze na porządku dziennym)traktują swoich bliźnich. Rozmowa o prywatnych sprawach - też nie na miejscu, nie przyszłam tu słuchać historii o córkach, ich partnerach i oglądać zdjęć.. Najgorsza firma, w której pracowałam, nie polecam nikomu, red flagi na każdym kroku - dziewczyno/chłopaku - odpuść, bo przekonasz się, że nie warto totalnie. Dałabym 0, ale niestety 1 gwiazdka to najniżej co może być. 😉