Witam z powodu natłoku zajęć moja obecność na forum była ograniczona, ale kontynuując swoje postanowienie obrony miejsca w którym pracuję - nadszedł czas na małą polemikę.
"Kassandre ale się rozpisałaś!"
- nie sprawia mi to trudności... Taka wprawka do prawdziwego życia, które dużo bardziej daje popalić niż najzjadliwsze nawet trolowanie na forum...
"- "jak świetnie radziliśmy sobie z problemami codziennej pracy" - wszystko zależało od problemu, nie wszystko dało się zrobić na linii, ale jeśli ktoś czegoś nie potrafił
zawsze mógł zapytać się kogoś kto wiedział co i jak (np: IFS)"
- fajnie, że wbrew temu co pisałeś w SD są też ludzie, których można o coś spytać - rozumiem, że również tacy co zawsze w potrzebie pomogą. No popatrz, pewnie nawet
niektórzy z nich jeszcze tu pracują... Nie dziwi Cię to - dlaczego?
"...fragment z kierownikami..."
- hmm, ja na swojego kierownika nie mogę raczej narzekać, wspominane przez Ciebie sytuacje wydają mi się Twoim prywatnym zdaniem i opinią, ja podobnych zachowań i to w
takim natężeniu - nie pamiętam. Może Ty, albo wspomniane przez Ciebie osoby miały zły dzień? To, że ktoś "zakolejkuje" mi nad uchem przyjmuję raczej jako konieczność w tej
pracy...
" - i tu się mylisz. Mam nadal kilku znajomych z SD i nadal utrzymuje z nimi kontakt :-)"
- pomyśl w takim razie, czy takim sączeniem jadu na forum pomagasz im, czy też nie? Wracając do wcześniejszego pytania, nie zastanawiałeś się, a może wiesz - czemu nadal w
SD pracują? Bo nie wydaje mi się, żeby idąc w Twoje ślady nie mogli odejść, gdyby im praca zbyt nienawistną była...
"Ja aktualnie pracuje 8 godzin dziennie i jakoś premie dostaje nie zostając po pracy - tak oczywiście inkasowali pieniądze (premie) za wykonaną pracę i dobrze, widocznie
chcieli zostawać po godzinach, ci co nie chcieli lub nie mogli raczej nie mieli szansy wykazać się."
- cieszę się naprawdę, że tak dobrze trafiłeś - która to Twoja praca, druga, trzecia? Trzymaj się jej. Smutne, że po przejęciu przez EDS praktycznie nie było możliwości
uzyskania premii, ale wcześniej nie było tak źle. Z zostawaniem po godzinach chyba też przesadzasz, nie pamiętam dłuższego okresu, kiedy nie dało się czegoś dodatkowego
(nawet na FL) porobić... Zawsze można też coś zrobić w domu. Kasa jest ważna, ale to nie wszystko (a uprzedzając pytanie - nie utrzymuję tylko siebie). Nawet teraz wiem, że
jeśli zrobię coś bez wskazywania palcem, a czego nie muszę robić - to jeśli przyjdzie mi wcześniej wyjść, albo coś załatwić - bez problemu kierownik puści mnie, najwyżej
odrobię, tak samo z urlopem, dla mnie jest to ważne...
"Pozdrowiłem wszystkich, Prezesów też. Tak, widzięli a co najlepsze słyszeli również kilka opowieści o SD :-D Beczka, smoła i pierze? Tu raczej fajna atmosfera, piwko,
grill itp..."
- smutne... Przeczytaj im jeszcze raz swoje posty, zwłaszcza przełożonym... Jeśli nie załapią (co poznasz po ich wyrazie twarzy), to jeszcze raz, do skutku. Nie warto
byłoby ciągnąć tego wątku, gdyby nie duże prawdopodobieństwo, że ich też kiedyś tak ocenisz i opiszesz... Zegar tyka.
Co do ćwiczeń - cały czas się rozwijamy. Żeby natomiast drętwo nie kończyć naszego spotkania, poniżej kolejne.
Opukiwanie głowy palcami rąk. Ćwiczenie indywidualne. Dość intensywnie uderzamy rozluźnionymi palcami rąk środkową część czaszki - od góry do boków. Deszczyk uderzeń musi
wymasować maksymalną liczbę znajdujących się na głowie wrażliwych punktów energetycznych. Dla zaawansowanych i odważnych ćwiczących - polecamy zastąpić rozluźnione palce
czymś bardziej stymulującym - np. młoteczkiem geologicznym...
Pozdrawiam