Świeżob20.07.2021 14:04
Były pracownik
Miałem okazję kiedyś przez dość krótki okres pracować w tej firmie na stanowisku pakowacza. No i niestety muszę przyznać, że ciężko napisać coś pozytywnego. I nie chodzi o to, że trzeba się narobić, bo za siedzenie to nikt nie będzie płacił, ale wszystko tu jest niestety zrobione aby taniej i szybciej. Zacznę jednak od początku.
Ogłoszenie które znalazłem głosiło, że można zarobić nawet do 3000zł. Wszystko fajnie, tylko szkoda, że nikt też nie napisał, że aby tyle zarobić trzeba pracować od poniedziałku do piątku, w godzinach 7-17, oraz trafia się też czasami sobota. Koniec końców, mamy typową pracę za najmniej jak się da. Wtedy faktycznie mamy te 3 tysiące, ale przepracowujemy jakby dodatkowy tydzień w miesiącu. Siłą rzeczy musi tyle wyjść. Szału nie ma.
Kolejna sprawa to sama praca. Polega ona na pakowaniu zamówień internetowych wszelakich. Farby, impregnaty, drobne i większe rzeczy. Problem polega na tym, że zwykle jest to też rzeźbienie w kartonie, bo mało który towar nadaje się do zwyczajnego wrzucenia do kartonu i tyle. Trzeba sporo się nakombinować i dobrze zabezpieczyć towar przed ewentualnymi uszkodzeniami. Warto tu nadmienić, że kurierzy mają gdzieś, że ładują farby na samochód po prostu rzucając nimi do środka. Dostajemy stos faktur, wedle nich wyszukujemy towar na magazynie jednym bądź drugim i pakujemy. Dziennie przez ręcę przechodziło mi jakieś 70-100 paczek, plus czasami większe zamówienia pakowane na palety, głównie worki z cementem.
Atmosfera w pracy jest dość słaba. Pracownicy raczej niezbyt zadowoleni, od pierwszego dnia padały pytania jak długo zamierzam tu zostać. Co więcej, panie pracujące na sklepie sprawiają wrażenie wystraszonych samego pracodawcy. Ale rozumiem, każdy ma zobowiązania, a o pracę w okolicy może być ciężko. Nie to jednak jest ważne. Ważny jest sposób podejścia pracodawcy. Przez cały okres pracy rozmowa, a raczej w kółko powtarzające się pytanie "Ile paczek pan zrobił" lub w momencie chwilowego przestoju "Co pan robi?" sprawiają wrażenie, że jest się tam za karę. Ciągła obserwacja przez kamery, dość chamskie podejście i do tego wyjątkowo nieprzyjemna forma rozmów w których człowiek jest ciągle oskarżany i atakowany. Nie tędy droga, pracownik nie jest tam, żeby robić na złość, a takie właśnie miałem wrażenie, że pilnowany jestem na każdym kroku aby przypadkiem nie zrobić firmie pod górkę. Tu dochodzimy to absolutnego braku możliwości pomyłki. Przy takim natłoku towaru jaki przechodzi nam przez ręcę nie ma szans na uniknięcie mniejszej bądź większej wtopy. Szkoda tylko, że zawsze jest to wina pracownika, nawet jeśli to pracodawca się pomylił.
Tutaj przytoczę sytuację jaka mnie spotkała. Do jednego zamówienia złożona została reklamacja. Każda faktura miała być opisana o której godzinie rozpoczynałem pakowanie. Wedle tych wytycznych, robiłem tak cały czas. Jednak w momencie sprawdzania kamer czy faktycznie doszło do pomyłki, pracodawca zawołał mnie do swojego biura, jednocześnie od wejścia atakując, że godziny które wpisuję na faktury najprawdopodobniej sobie wymyślam, lub wpisuje już po wszystkim wedle uznania, bo na nagraniu o godzinie z faktury nie ma tego zamówienia. Całość wyjaśniła się tym, że niestety kamery nie były przestawione z czasu zimowego na letni, co skutkowało różnicą w tym co było widać a jak było faktycznie. Jednak pracodawca nie uznał tego za swój błąd, bo przecież nadal mogłem wpisywać źle prawda? Więc jeśli ktoś lubi być obserwowany non stop, w dodatku za byle co dostawać obskok i to z grubej rury to miejsce jak znalazł.
Co do umowy, na rozmowie usłyszałem, że na próbę będzie to umowa zlecenie z możliwością przejścia na umowę o pracę. Zgodziłem się, w sumie rozumiem podejście, mniej problemów jeśli ktoś szybko rezygnuje. Jednak po zakończeniu tej umowy następna nadal była zleceniowa. Szkoda, że są to głównie obiecanki. Pracodawca również mało zainteresowany tym czy pracownik nadal chce pracować, po prostu podtyka kolejną umowę pod nos, licząc, że podpiszemy. Brak rozmowy poskutkował zdziwieniem, że w ostatnim dniu jednak nie zdecydowałem się kontynuować współpracy. Dla mnie było wszystko oczywiste, umowy od dnia do dnia, więc każdy wie do kiedy będę pracował. Rozmowa jedynie o ilości paczek nie daje pola na dyskusję więc skończyło się jak skończyło.
Co do wypłat nie miałem akurat z tym problemów, wedle przepracowanych godzin wypłacone, z potrąceniem za buty ochronne. Ubrania robocze zapewnione, jednak przyczepić się muszę do miejsca w którym się przebiera. Jest to wąski pokoik który służy jednocześnie za szatnię, stołówkę i toaletę. Wyjątkowo przyjemna sprawa jeść gdy akurat ktoś idzie za potrzebą.
W skrócie, może to być praca na wakacje aby trochę zarobić, ale z drugiej strony jest o wiele więcej innych prac które i dają lepiej zarobić i nie wyssą całej energii z człowieka po drodze. Psychicznie i fizycznie. Osobiście odradzam, zwłaszcza dla ludzi o słabych nerwach. Szkoda czasu.