wojkon303.09.2018 21:49
Inne
Trzeba było trochę poczekać aby ocknąć się z pobytu na turnusie rehabilitacyjnym w Ośrodku „ Ewa” w Ustce ul. Rybacka 7 w dniach od 17.08.2012- 30.08.2012. By przedstawić jakie panowały realia spróbuję opisać przebieg turnusu od początku.
Przyjeżdżając do ośrodka w malutkim kąciku pn. recepcja- pieniądze” kasowała” dość sympatyczna pani jak później się okazało to p. kierownik. Po opłaceniu i wejściu do pokoju już można było pakować z powrotem walizki lecz szkoda było dofinansowania ( PFRON) za którym człowiek dość długo zabiegał. Przerażenie wypływało głównie z brudnych ścian, małej kubatury pokoju a także łazienki a w wyposażeniu znajdowały się stare zdezelowane tapczany, szafki nocne pomalowane farbą olejną a nad tapczanami półki przypominające gołębie klatki umieszczone tak ,że wstając obojętnie z jakim schorzeniem a także całkiem człowiek zdrowy na dzień dobry mógłby zaliczyć pokaźnego guza.
Niestety nie można nie wspomnieć także o pościeli pod którą obrzydłość było spać.1 ręcznik na 2 tygodnie. „ Luksusem” był podwieszony kolorowy telewizor z którego o dziwo !?- 3 programy można było oglądać pobierając za kaucją pilot. Nie omieszkam pochwalić się także, że w szafie były 2 druciane i 2 plastikowe wieszaki. Do doraźnych dodatkowych posiłków na stanie pokoju znajdowały się kubki, talerzyki i o litości plastikowe sztućce.
Wynalazkiem szefa jest zainstalowanie schodowych wyłączników ,które wyłączają światło, idąc na 1 czy 2 piętro światło gaśnie po 2 minutach, są to udogodnienia dla niepełnosprawnych ??? !!! Dodatkiem do „luksusu” na korytarzu był śmierdzący czajnik gdzie pijąc herbatę dodawał on chińskiego aromatu. Po takim zderzeniu się z rzeczywistością nie chciało się iść do prawdopodobnie pielęgniarki ,która siedziała na środku sali za stolikiem w różowym fartuszku nie przypominającym jakąkolwiek formację medyczną i rejestrowała kuracjuszy do lekarza. Dalej wchodziło się do pomieszczenia jak później się ukazało- była to sala gimnastyczna w której na wprost siedział lekarz a obok za parawanem młoda ,wątła dziewczyna - masażystka (planująca zabiegi).To co z naturalną dokładnością opisuję oddaje atmosferę kompromitacji i zażenowania w pierwszych godzinach pobytu w ośrodku w celu rehabilitacji jakiejkolwiek dysfunkcji !
Pierwszy nazajutrz zabieg odbył się na murawie obok ośrodka na wprost klatek z gołębiami i kurami w tumanie kurzu i zarazek roznoszonych przez ptactwo, była to gimnastyka masowa a przeprowadzała to pani zupełnie nie przygotowana do pracy z osobami zdrowymi, które głównie pełniły rolę opiekunów nie mówiąc o pracy z osobami niepełnosprawnymi. Za kilka godzin okazało się ,że ta sama kobieta obsługuje urządzenia fizykoterapeutyczne w tym samym żółtym fartuszku ,która z wielką determinacją odpierała uwagi kuracjuszy. Pani na pytanie dlaczego nie ma spotkania organizacyjnego stwierdziła cyt.” jest to mały ośrodek i zebrania są tu niepotrzebne a szef nie musi siedzieć w biurze bo ma od tego ludzi ”.Niestety tutaj chcę wyprzedzić czytelnika bądź potencjalnego przyszłego kuracjusza zebrania żadnego przez cały turnus nie było, ba w dniu wyjazdu w godzinach dopołudniowych nikogo nie było z obsługi a kaucje za pobrany sprzęt wypłacał kucharz ! Dla ostatnich kuracjuszy wyjeżdżających w godzinach popołudniowych zabrakło posiłku .
O zgrozo ten tekst nadaje się jako pozew PFRON -u do sądu o zwrot straconych pieniędzy.
Dlaczego ten ośrodek nie został jeszcze zamknięty ?? – dlaczego w taki sposób krzywdzi się niepełnosprawnych????
Boss ośrodka p.Wiencek widziany był jedynie w wolnostojącym olbrzymim gołębniko-kurniku, który znajduje się około 20 m. od budynku głównego. Codziennie witał się ze swoimi ptaszkami, kurami i kogutami ale nigdy nie było mu dane aby przywitać się z kuracjuszami. –zwykłym „ dzień dobry„ .
Ze względu na wątłą moją posturę pewnego razu ogarnął mnie strach kiedy mijałem się z hodowcą w drzwiach bo to chłop „ przy kości” nie powiedział nic. Zapytałem więc panią, która o dziwo siedziała w kąciku recepcyjnym czy szef jest niemową ? Niepewnie stwierdziła , że nie. Wychodząc zweryfikowałem odpowiedź pytając z obsługi pań, które paliły papierosy(częstotliwość takiego widoku był intensywny) stwierdziły one, że on taki jest. Już w tym momencie nasunęła mi się konkluzja , że ośrodek ten powinien zmienić nazwę na „ OŚRODEK WYPOCZYNKOWY DLA HODOWCÓW GOŁĘBI I PTACTWA DOMOWEGO „KOGUT” W USTCE.
To co piszę to piszę z autopsji nieco humorystycznie bo chandra mi już przeszła. Wspominając jeszcze bazę ośrodka to okropność- świetlica bez żadnego wyposażenia do zabawy dla dzieci i nie tylko … Panie przyjechały z małymi dziećmi z różnym schorzeniem gdyż ośrodek ma wpisane w ofercie szeroki wachlarz zabiegów dla niepełnosprawnych z każdym prawie schorzeniem i może świadczyć usługi. ? W palecie zabiegów jedynie zabieg pn. gimnastyka masowaO ZGROZO JESZCZE TO ISTNIEJE?