Miałem od nich Volvo XC60 w najmie, a dodatkowo w cenie były opony zimowe i ich sezonowa wymiana. Co ważne, w kontakcie miałem przewidziany jeden zestaw opon. W przypadku ich zużycia za nowy komplet mieli prawo obciążyć mnie kosztami ich zakupu. I generalnie jest to ok.
Jak na razie się nic nie dzieje. Prawda? No to czytajcie dalej.
Przebieg auta około 80k, opony letnie widziane przeze mnie po raz ostatni w ubiegłym roku, przed zmianą na zimowe. Były w dobry stanie, czyli nie uszkodzone, zniszczone, czy zużyte. Dla przypomnienia w Polsce normatywne zużycie, tj. osiągnięcie przez bieżnik głębokości 1,6 mm, powoduje konieczność ich wymiany, co reguluje Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia. (Tekst jednolity: Dz.U. 2024 poz. 502)
Przenieśmy się do maja 2025 roku. To najwyższy czas zmienić opony na letnie. Poprosiłem Kasię (bo to ona głownie korzystała z tego auta) żeby umówiła się na wymianę opon w zakładzie wulkanizacyjnym z którym ma podpisaną umowę Arval i w którym podobno były przechowywane opony od "naszego" samochodu.
Po przyjeździe na miejsce pracownik wulkanizacji poinformował Kasię, że nie może założyć starych opon ponieważ są zużyte i muszą być nowe. Kasia nie miała pojęcia, że ta usługa będzie dodatkowo płatna, więc nie wpadła na pomysł, żeby zobaczyć w jakim stanie są stare opony. Pan powiedział jej, że musi zamówić nowe opony i jak tylko będą na miejscu to zaprosi na wymianę.
Teraz ważna informacja - Kontrakt na samochód kończył się w październiku tego roku. Tak, już go oddałem.
Wracamy do opon. Przyznam, że o nich zapomniałem, ale 1 października Arval szybko mi o nich przypomniał przesyłając fakturę na 5009 zł. Za nowe opony i utylizację starych. Nie powiem, że się nie wkurzyłem, ale od lat choruję na nadciśnienie tętnicze, więc jestem na lekach. Bez nich mógłbym eksplodować 🙂 Wiem, że kilkoro z Was pomyśli teraz: o co mu chodzi, jak stać go na wynajem takiego auta niech płaci za opony. Trudno się z tym nie zgodzić, ale miesięczna rata najmu była naprawdę niska, ponieważ samochód był "kupowany" z dużym rabatem, bo był to początek pandemii i prawie nikt nie kupował samochodów. Poza tym zrobiliśmy dość sporą wpłatę własną, ze sprzedaży starego auta.
Ponieważ pamiętałem, że poprzednie letnie opony były w dobrym stanie napisałem reklamację co do zasadności kupna nowych opon i podważyłem fakturę. W odpowiedzi pracowni BOK Arval powołał się na zapis w kontakcie, że przysługuje mi komplet opon i limit został wykorzystany, a reklamacja zostaje odrzucona.
Nie poddałem się i próbowałem ustalić, co było nie tak z tymi oponami? Jaka była wysokość bieżnika, a może jakiś limit kilometrów po którym wg Arval trzeba wymienić opony na nowe, a co jest zapisane w kontrakcie (Nie było)
Ponownie odpisano mi, że wykorzystałem limit, koniec kropka.
W tej sytuacji powołałem się na przepisy, czyli 1,6 mm bo byłem przekonany, że spokojnie mógłbym przejeździć na nich całe lato.
Dostałem odpowiedź, że oni z uwagi na moje bezpieczeństwo wymieniają opony na nowe przy bieżniku 4 mm. Zgłupiałem, uśmiechnąłem się, bo myślałem, że ktoś sobie ze mnie jaja robi.
Przeczytałem raz jeszcze kontrakt, a tam ani słowa o ich polityce dbania o bezpieczeństwo i 4 mm głębokości bieżnika. Na szczęście Pani napisała, że zwróciła się z prośbą do firmy wulkanizacyjnej o przesłanie protokołu oględzin i utylizacji opon. Pomyślałem, że jeżeli faktycznie taki dokument powstał, to może on coś wyjaśni i być może okaże się, że jestem zwykłym pieniaczem.
To było 31 października i wtedy kontakt z BOK się urwał, a ja do dzisiaj czekam na wspomniany protokół. Opon nie ma, bo podobno zostały zutylizowane (przy 4 mm bieżnika idę o zakład, że jeszcze pojeździły, tylko na innym samochodzie) więc nie ma możliwości sprawdzenia głębokości bieżnika. Protokołu też nie ma, bo być może nigdy nie powstał. Generalnie lipa.
Faktury jeszcze nie opłaciłem.
Tak sobie myślę, czy to naprawdę przypadek, że 4 miesiące przed zwrotem samochodu zachodzi konieczność wymiany opon na nowe, czy może celowe działanie, bo przecież to auto za chwilę będzie wystawione na sprzedaż, a co nowe opony to nowe. A sponsorowane przeze mnie to już w ogóle 🙂 Mogłem je podpisać 🙂
W międzyczasie wystąpiłem do Arval z żądaniem wyzerowania faktury, lub jej korekty, bo nie uchylam się od płacenia, ale za czas używania opon, czyli przez około 4 miesiące.
Niestety Arval ma w nosie takich klientów jak ja i nawet nie odpisali na moje pismo, ale za to przekazali moją sprawę do firmy SAF, która zajmuje się odzyskiwaniem długów, czyli głownie nękaniem telefonicznym, sms i mail. Na mnie to nie działa, tylko jeszcze bardziej wku...
W międzyczasie napisałem skargę do Rzecznika Finansowego i UOKiK. Nie wiem, czy to coś zmieni, ale nie będę siedział z założonymi rekami.
Dlaczego o tym tutaj piszę: