Co tu dużo pisać... Omijać firmę i kijem odsuwać od siebie. Jesteś zaangażowany? Nikt tego nie widzi. Zrobisz wynik? Coś tam Ci skapnie... Albo i nie bo to klient nie zapłacił, bo klient ma długi termin więc rozliczymy w przyszłym miesiącu, a w przyszłym miesiącu to już zapomina że takie transakcję miały miejsce i już to nie jest ważne. Brak premii miesięcznych a jak są to wycięte to granic możliwości, brak premii rocznych, brak benefitow, brak socjalu, żydzi dosłownie na wszystkim, wiecznie nie zadowolony i ciągły stres i nacisk na sprzedaż bo talarki wypychajace kieszonki zbyt szybko się wydaje na głupoty. Blokady systemu sprzedażowego i prowadzona polityka to jakaś kpina, przychodzi klient, chce coś kupić to musi czekać pół godziny aż łaskawca szef zatwierdzi i wprowadzi towar do obrotu, więc klient znudzony czekaniem idzie do konkurencji. Juz nie mówię o tym że sprowadza towar którego nie potrzebujemy, ale najważniejszych towarów wciąż brak i trzeba z gęby cholewe robić przed klientem i kombinować jak go zatrzymać... A co na to prezes? Ma (usunięte przez administratora) Na własną firmę, niczym się nie przejmuje i na nikim mu nie zależy. Podpiszesz papier o odpowiedzialności materialnej to gorsze niż cyrograf bo jesteś w systemie zablokowany a on Ci pyk... Zrobi przesunięcie a potem na inwentaryzacji wychodzi że braki... I znów kasa urwana z wypłaty... I znów talarki brzeczą w kieszonce. Samochody po prawie 300 tysięcy przebiegu aż strach jeździć. Szkolenie? Brak, a on sam nie ma pojęcia czym handluje więc jedynie można się czegoś dowiedzieć od najstarszych stażem pracowników których pozbywa się przez swoje podejście, więc tak na prawdę mało co kto Ci podpowie jak masz problem.
Omijać i pamiętać o kiju