Pracowałam dla VKVE 2 miesiące. Moją opinię podzielę na parę części. WYNAGRODZENIE: oceniam pozytywnie: Na czysto po odliczeniu kosztów zakwaterowania,jedzenia, zwiedzania weekendami Holandii przywiozłam do PL 3200 euro. Gdybym oszczędzała kwota ta byłaby o wiele wyższa. Tygodniowo dostawałam 380-450 euro w zależności od godzin. Czasami ludzie mieli jakiś problem z wypłatami, ale zadzwonili do biura lub pojechali osobiscie i zostało im wyrównane. PRACA: pozytywnie: Pierwsze pracowałam na cebulkach w Heiloo(około 45 h tygodniowo) - polecam- fajna rodzinna atmosfera, praca lekka siedzi się lub stoi w zależnosci jak wygodnie i sortuje cebulki przy taśmie. Gdy skończyła się ta praca (była sezonowa na 5 tygodni) biuro od razu załatwiło mi pracę w Zwaagwijk w Etienne Ruigewaard(około 50 h tygodniowo), atmosfera również fajna, praca fizyczna, sortowanie, pakowanie, sztaplowanie skrzynek z warzywami głównie kalafiory i brokuły. Przychodziły tam osoby, które po paru dniach rezygnowały mówiąc, że ,,je#aczka", jednak ja dałam radę i uważam, że jak ktoś chce pracować a nie wypoczywać za granicą to sobie poradzi. ZAKWATEROWANIE: cóż. Najpierw trafiłam do domku w Volendam, cudowna lokalizacja nad zatoką, piękne miasteczko turystyczne. Jednak w biurze w PL mówiono, że domki są jednopłciowe a nas 3 młode dziewczyny dano do jednego domku z 4 dorosłymi Węgrami. Było bardzo brudno gdy tam przyszłyśmy, co zostało zgłoszone do biura. Miesiąc później kara do zapłaty przyszła do płacenia NAM ! Zgłosić, że jest brudno i jeszcze płacić, tragedia:) Stan domku zależy od ludzi, z którymi się mieszka, trzeba pilnować dyżurów sprzątania, składać się na środki czystości, bo są kary. Karę potrafią dać za parę okruszków na podłodze czy naczynia umyte, ale nieposkładane z suszarki, jednak gdzie są, gdzie domek stoi przez rok czasu zapuszczony, że blaty są tak brudne, że jedzenie się przykleja? Boicie się interweniować? Później wraz ze zmianą pracy musiałam się przeprowadzić do Zwaagu. Domek był czysty i zadbany, ale dzięki ludziom tam mieszkającym. Za domek biorą 2,48 euro od każdej przepracowanej godziny, ale nie więcej niż 106 euro tygodniowo. Zawsze jakąś ulge podatkową stosują i w rezultacie wychodzi około 70-90 euro tygodniowo. Jak się nie idzie do pracy płaci się 17 euro za ten dzień za domek. Zawsze każdy narzekał na hotel Hoorn, bo trzeba płacić 40 euro tygodniowo za obiad,czy się je czy nie :D KOMUNIKACJA: koordynatorzy dramat, mają nas daleko w (usunięte przez administratora) koleżanka dzwoniła, że czuje się źle(zerwanie mięśnia brzucha) i chce jechać do lekarza to usłyszała, że on się tym nie zajmuje; nic nie potrafią przekazać typu sytuacja, gdzie miałam zabierac jakieś osoby z pracy i nikt mnie o tym nie powiadomił. Nie pozdrawiam też Pani Emilii, która się zajmuje wynagrodzeniami w oddziale Zwaag, ciekawe czy ma jakieś wykształcenie księgowej/ekonomiczne? Ów Pani nie wie nawet ile wynosi oprocentowanie podatkowe w Holandii, właściwie nie jest w stanie odpowiedzieć nam na żadne pytanie, oprócz tego mega bezczelna. Raz jej nawet zapytałam po co się zajmuje wynagrodzeniami skoro nic nie wie. Jak odebrał ktoś inny telefon niż ona to szło się dogadac i uzyskać informacje, także inne osoby bez zastrzeżeń. DOJAZD DO PRACY : do 10 km rower, powyżej samochód. Jak się boicie jeździć to się nie przyznawajcie, że macie prawo jazdy, bo usłyszycie ''albo bierzesz auto albo wracaj do Polski''. Biuro daje wam kartę do tankowania, można wlać 40 l tygodniowo. Jak się coś uszkodzi w samochodzie to 150 euro kary. Prywatnie można zrobić 9 km tygodniowo, jak się przekroczy to są kary, auto ma wbudowane GPS. Za bycie kierowcą płacą 15 euro tygodniowo. Nie opłaca się jeździć własnym samochodem, bo odbywa się to na własny koszt, biuro nie zwraca za paliwo, mimo iż obiecują, że to zrobią :D (na podstawie sytuacji znajomych). Szczerze, mogłabym pojechać jeszcze raz z tego biura. Czytając komentarze tutaj mam wrażenie, że piszą je same osoby roszczeniowe, które wyobrażają sobie pracę za granicą jako stanie/siedzenie lub nawet przysłowiowe ,,leżeć i pachnieć'' i zbijanie na tym kokosów, no cóż na wszystko trzeba sobie zapracować. Biuro samo w sobie jest w porządku, po prostu czasami nieodpowiednie osoby trafiają na nieodpowiednie stanowisko i nam życie uprzykrzają. Z tego co wiem wszyscy też dostali urlopowe/wakacyjne, ale trzeba na nie poczekać ok 6 tygodni ;).
Pierwszy dzień po przyjechaniu tam też był dramat, bo o 6 byłam pod biurem i tak nas przetrzymywali, że o 21 trafiłam dopiero na domek.
Ogólna ocena to 5,5/10, jakby nie sytuacja, gdzie musiałam płacić za sprzątanie i nie Pani Emilia dałabym szczere 9,5/10