Na samym początku oferta pracodawcy wydawała się okey, rozmowa rekrutacyjna przez telefon bardzo miła i konkretna, szkolenie online w wymiarze 29 h. Przez pandemie szkolenie odbywało się online w znacznej większości. Na szkoleniu sami mili ludzie, którzy wprowadzali mnie i grupę w tematykę telemarketingu. Firma współpracuje z plusem i cyfrowym polsatem, więc to dla nich mieliśmy wykonywać połączenia i zachęcać klientów do pozostania u dostawcy (tzw. dział utrzymania klienta). Na szkoleniu ogrom informacji i rzeczy do nauki, by przejść test końcowy. Po odbyciu szkolenia dostawaliśmy tajemnicze dokumenty do podpisania. Mowa tu o dość specyficznym oświadczeniu, które podpisywaliśmy PRZED zawarciem umowy. Nie dostaliśmy kopii tych oświadczeń, więc widzieliśmy je tylko raz, a nawiązywały one do tego w jaki sposób będą nam wypłacane pieniądze za szkolenie. Mianowicie było tam napisane, że pieniądze będą wypłacane w 3 transzach w 3 kolejnych miesiącach, pod warunkiem spełnienia określonych warunków. W pierwszym miesiącu trzeba było wyrobić minimum 40h, by dostać 40% kwoty należnej za szkolenie, w 2 i 3 miesiącu natomiast był tajemniczy zapis "trzeba spełnić warunki umowy", jak się okazało po blisko 4 miesiącach pracy, trzeba było w 2 i 3 miesiącu przepracować po minimalnie 80h... Umowa była bardzo krótka i wydawała się żywcem wyjęta z jakiegoś szablonu internetowego. Po przeczytaniu jej, nawet nie wiesz na czym będzie polegać ta praca i jaka jest twoja odpowiedzialność. Naturalnie w umowie ani słowa o szkoleniu, systemie przyznawania prowizji, czy innych istotnych rzeczach, o których dowiadywałeś się dopiero po rozpoczęciu pracy. Sprawa z prowizjami bardzo nieuczciwa, bo na początku pracy mówili nam, że dostaniemy 100% za każdą umowę, jednak z czasem okazało się to kłamstwem i stały za tym różne haczyki. Generalnie każdy kierownik, koordynator czy pracownik mówił o prowizjach co innego, więc dowiadywałeś się o tym ile dostaniesz, dopiero w momencie wysyłania rachunków za poprzedni miesiąc (które wysyłają około 10 dnia każdego miesiąca na sms, by potwierdzić zgodność). Niestety chyba za żadnym razem nie trafiło mi się potwierdzić rachunek za 1 razem, bo zawsze było coś nie tak. A potem się okazywało, że i tak nie dostanę tych pieniędzy, bo w systemie administracja ma coś innego niż nam mówiono. Także łącznie jakbym policzyła, to oszukali mnie na jakieś blisko 1000zł... Powiedzieć, że jestem zła na tę firmę to chyba za mało i trzeba by było wygwiazdkować co drugie słowo. Gdy zaczynałam tam pracę, mówili, że szukają pracowników na stałe, jednak traktowali ich jak ludzi gorszego sortu, i od razu grozili wywaleniem, gdy nie wyrabiałeś jakiś wyników (mega wysokich, przy lipnych ofertach, które miałeś sprzedać). Tzw monitoringi z rozmów, to jakiś żart, bo wynik zależał od tego jaka osoba ci to sprawdzała. Każdy wyłapywał coraz to nowe błędy, o których nie mówiono ci od początku, do tego często ich opinie były sprzeczne i zależały od tego na kogo się trafi (a prowizje zależały też w dużym stopniu od wyników z monitoringów). Za każde nawet sekundowe przekroczenie lunchu, musiałeś albo je odrabiać, odejmując sobie czas lunchu w jakimś innym dniu. Jeżeli spóźnisz się 16 min to system nie zalicza cię, jakbyś pracował od tej godziny, tylko liczy dopiero od następnej, także spóźnianie się to zły pomysł. Sprzęty dostępne w biurze psujące się co chwilę, i bardzo starej daty. Dzień bez problemów technicznych w biurze, to dzień cud, bo zawsze coś nie działało, zawsze coś było nie tak. Twój czas pracy obserwowany co do sekundy przez koordynatorów, gdy na jakimś statusie siedziałeś za długo, to od razu zwracali ci uwagę, ponieważ obserwowali to na bieżąco. Jako pracownik masz dzwonić jak maszyna i po każdym połączeniu w którym rozmawiałeś, masz 20 sek na to by zostawić komentarz, o rozmowie i zaznaczyć przyczyny odmowy, na co w praktyce czasu nie starcza, więc musisz przełączać się na status "praca z klientem", by wgl na tym nadążyć. Na początku jest to bardzo trudne do ogarnięcia i wszystko dzieje się tak szybko, że umysł nie nadąża. Jednak po treningu przez parę tygodni, robisz to jak automat i po wyjściu z budynku człowiek nie ma już ochoty na nic. Call center to dość specyficzna praca, i trzeba się z tym liczyć, jednak ta firma jest zdecydowanie jedną z gorszych tego typu. Starsi pracownicy (którzy już w sporej części się pozwalniali) bez owijania w bawełnę mówili po pewnym czasie, że ta firma schodzi na psy i komfort pracy przez lata uległ znacznemu pogorszeniu. Ja nie mam takiego porównania, więc pozostaje mi wierzyć ich opiniom, bo przepracowałam tam niecałe 4 miesiące. Ten czas wspominam bardzo źle i chyba jedyną pozytywną rzeczą z tego miejsca pozostanie mi super paczka znajomych, których poznałam na szkoleniu początkowym. Zdecydowanie NIE POLECAM ŻADNEJ OSOBIE, chyba że jesteś masochistą i chcesz przetrenować swoją odporność psychiczną na stres, presję czasu, wyników i niezadowolenie klientów. Pozdrawiam wszystkich :)