heszko28.03.2016 08:30
Inne
Pracowałem w PowerMedia 10 lat temu jako programista. Firma zatrudniała kilkaset osób do outsourcingu oraz kilkadziesiąt wewnętrznie. Ja należałem do zespołu wewnętrznego, gdzie przepracowałem 2 lata. Była to również moja pierwsza praca zawodowa.
Zalety:
* Przejrzystość pensji przez pierwsze kilka lat. Na początku prezes pokazał mi Excela z tym ile firma płaci za programistę przy odpowiednim stażu zatrudnienia. Wynagrodzenie zmieniało się bodajże co 6 lub 12 mcy (nie pamiętam dokładnie) i mogłem mieć pewność ile będę zarabiał po jakim czasie.
* Bardzo fair wybór formy zatrudnienia. W tym samym arkuszu Excela widniały rubryki "forma zatrudnienia", "pensja netto", "pensja brutto", "koszt pracodawcy". Dla danego kosztu pracodawcy mogłem wybrać dowolną formę zatrudnienia (etat, umowa o dzieło, DG), mogąc pobierać wyższą pensję netto. Co istotne, niezależnie od formy zatrudnienia otrzymywało się tyle samo dni płatnego urlopu i godziny pracy, co przy etacie, więc mało kto wybierał etat.
* Fajny zespół
* Finansowe upominki od firmy na Boże Narodzenie (o niewielkiej wartości, ale zawsze miło)
* Lokalizacja w centrum Wrocławia, fajnie było w trakcie pracy wyskoczyć do knajpki na pizzę
* Miałem fajnych kierowników, którzy dawali dużo informacji zwrotnych i pomagali się rozwijać
Wady:
* Prezes, wprowadzał dziwną, psychotyczną atmosferę. Umiejętności międzypersonalne na bardzo niskim poziomie. Jak go nie było w pobliżu to było super, jak pojawiał się w biurze to siedziałem jak na szpilkach. Odszedłem z firmy z jego powodu. Jak prezes kogoś lubił to miał dobrze, jak nie lubił to miał słabo.
* Deklarowanie godzin pracy. Każda czynność musiała być wpisywana w wewnętrznym wykazie co robiłem i w jakim dniu. Nie musiałem podawać o której godzinie to robiłem, ale w jakim dniu. Zaleceniem było, aby deklarować wszystko co zajmowało min. 15 minut. Niektórzy robili to na pewno mniej dokładnie, nie widziałem żeby mieli z tego powodu jakiekolwiek problemy. Było to _nieco_ uciążliwe.
* Humorzasta "polityka firmy". Zarząd powtarzał, że jak ktoś odejdzie to nie może już wrócić, co było mało profesjonalne. Choś mogło to być tylko gadanie bez pokrycia.
* Hierarchiczność zamiast merytokracji.
* Pracownik ponosił czasowe konsekwencje niskiej jakości. Taki klasyczny błąd robienia nie-agile. Proces projektu był taki - firma negocjuje cenę z klientem, tak niską jak się da, byle tylko złapać projekt. Obiecują wszystko co klient sobie zażyczy z twardym deadlinem. Następnie zespół siada do kodu i implementuje ile tylko da radę. Jak nie nadąża to ucina się jakość, zamiast funkcjonalności. Wdrażamy projekt u klienta. Program się sypie i programista go serwisuje, ale nigdy nie dostaje czasu, aby doprowadzić projekt do porządnej jakości, bo przecież firma już wydała na development więcej niż zarobiła. Ale projekt nadal ktoś musi supportować i robi to programista otrzymujący telefony od niezadowolonego klienta. Tak przynajmniej to wyglądało w moim projekcie.
Ponadto:
* Zarobki około rynkowej mediany dla IT
* Projekty przeciętnie ciekawe
Zaznaczam, że opinia bazuje na doświadczeniu sprzed 10 lat, które jest zdeaktualizowane.