Marek, 1st / 2nd / onsite 07.09.2020 21:35
Były pracownik
Niestety wszystkie negatywne opinie na GoWorku, google, (usunięte przez administratora) i wszędzie tam, gdzie ta śmieszna firemka się pojawia, są prawdziwe. Hemmersbach łączy to, co najgorsze w korpo i to, co najgorsze w firmie cebulaka.
Proces rekrutacji to zawiłe, zwodnicze i nastawione na omotanie pracownika zjawisko. Obiecują gruszki na wierzbie - na pierwszej rozmowie słyszysz 4k na rękę, potem 3,5k a w momencie spotkania w cztery oczy już prawdziwą stawkę, czyli 2500 złotych z groszami. Działa psychologia, kandydat w związku z poniesionym trudem i przebytym stresem jest w stanie łatwiej zaakceptować z czasem gorsze warunki. Rozmowa kwalifikacyjna polega na wypunktowaniu wad kandydata, niedostatków jego wiedzy oraz zakłopotania go, aby obniżyć jego poczucie własnej wartości. Każda rozmowa coroczna wygląda tak samo, omawiane są wyłącznie porażki i niedociągnięcia, aby zabić jakiekolwiek wyższe aspiracje odnośnie podwyżki czy awansu. Dopiero w momencie złożenia wypowiedzenia nagle okazuje się, że jest się super pracownikiem, że nagle znajdują się pieniądze na podwyżkę. Właśnie, kasa.
Niecałe 2600 na start, potem co roku stówa podwyżki - dla przykładu Ryanair na start 4k, także do poziomu Ryanairu dojdzie się prawie po 15 latach, powodzenia ;) Szanse na awans zerowe. Stanowiska są już dawno obsadzone, zresztą funkcjonuje magia stażu, więc w pierwszej kolejności awansują osoby dłużej pracujące, choćby były totalnymi amebami i pajacami. Jeśli masz wiedzę, siłę przebicia i mnóstwo pasji - nie popracujesz długo w hemmie. Albo Cię ukrócą, albo sam zrezygnujesz nie widząc perspektyw. Nie ma awansów, jedynie możesz zmienić pokój tudzież projekt. Wewnętrzne rekrutacje to fikcja, bo naziści zabronili migracji pracowników do innych działów. Także jak się przyjmiesz jako technik to nim zostaniesz do usr... śmierci.
Firma nie oferuje szkoleń. Przygotowanie do pracy to parę dni siedzenia obok kogoś innego i tyle. Program Buddy nie istnieje. Dostajesz kartkę z jakimś nazwiskiem, ale albo ta osoba już nie pracuje, albo ma totalnie w (usunięte przez administratora) temat buddiego, bo za te psie pieniądze nikt nie będzie się ścierał. Tyle, co sam potrafisz albo podpatrzysz u innych patrząc przez ramię, tyle zrobisz. Do życiorysu nic nie wpiszesz, bo jedyne szkolenia to szkolenia BHP albo z zakładania ticketów, co każdy ma w małym palcu (albo w (usunięte przez administratora)
Nie ma premii, nie ma nagród, social to jedynie karta multisport. Catering nie jest darmowy, firma płaci tylko połowę wartości posiłku, który notabene jest słaby jak nie wiem co. Parę osób się pochorowało po tych śmieciach. Nie ma owoców, wyposażenie kuchni podstawowe, lodówka śmierdząca jak meta bezdomnego, zazwyczaj sterty worków ze śmieciami pod kubłami. Śmierdzą okropnie również kible, jest zerowa wentylacja, więc czasem ciężko jest tam wejść. Cała podłoga się klei, wszystko jest obsikane a papier toaletowy wala się po podłodze. Wychodzą też nazistowskie korzenie pracodawcy, bo woda i światło są limitowane. Niby ekologia, ale tak naprawdę kolejny zabieg na psychice pracownika. I tak jak się na wciska kran to leci więcej wody niż zużyłoby się normalnie. Także na kibelku masz limit 4 minuty, potem gaśnie Ci światło. W tym momencie z brudnym tyłeczkiem wstajesz i udajesz semafor machając rączkami jak oszołom i próbując zadziałać na fotokomórkę. Na umycie rączek masz 4 sekundy, potem kran się wyłącza. Kolejne naleciałości z (usunięte przez administratora), czytniki kart. Spóźnienia oczywiście każdy widzi, nadgodziny? Nikt, wolontariat pełną gębą. Przecież hindus ma gdzieś, że idziesz do domu, on chce teraz!
Mobbing. Na porządku dziennym i za przyzwoleniem całej kadry zarządzającej. Prawie codziennie wysłuchuje, że jestem za wolny, że jak czegoś nie zrobię, to hindus, angol, rusek (niepotrzebne skreślić) doniesie na mnie do mojego managera; że będę musiał płacić faktury za czas użytkownika, kiedy nie może korzystać z kompa. To jest mobbing, nie inaczej. Pierwszy raz w życiu spotkałem się z tym, że jestem ofiarą rasizmu i ksenofobii - okazuje się, że bycie Polakiem w Polsce jest złe. Hindusi, którzy przypadkiem awansowali ze szwalni t-shirtów do "sektora IT", nagle czują wiatr we włosach! Wielkie Pany, a to co to za jakieś polaczki będą ich pouczać? "Do the needful, right know or i'll call your manager!" (pisownia oryginalna). Mobbing. Angole? Lepiej nie pytać, mszczą się pewnie za falę naszych emigrantów.
Mamy XXI wiek, Polska zielona wyspa, rynek pracy to rynek pracownika i co? I istnieją takie twory jak hemmersbach. Firma, która zatrzymała się na późnych latach '90. To jest wstyd i hańba, że jeszcze nikt ich z Polski nie wywalił na zbity pyszczek. Jak chcą taniej siły roboczej, to niech zrobią wszystkie projekty w bangladeszu. Doprawdy szokujące jest, że sutryk i poczwara, którzy jakieś tam polskie korzenie mają, traktują swoich rodaków jak śmieci. Trzymajcie się z daleka od tego przybytku nędzy i rozpaczy. Widzicie ile jest negatywnych opinii, one nie wzięły się z przypadku. Pozdrawiam!
Pomocn