Chętnie dołączę się do poniższych opinii i chce to zrobić jak najbardziej merytorycznie i bez emocji (chociaż w przypadku tego przypadku będzie trudno).
Pragnę podkreślić , że jest to opinia o atmosferze i realiach pracy w tym przybytku , nie o usługach które ta placówka świadczy dla klientów , gdyż to nie mnie oceniać , ja nie leczyłam zębów w tej placówce.
Pracowałam w tej hmm..."przychodni..."ponad miesiąc i jestem z siebie dumna że aż tyle wytrzymałam , a z drugiej strony mam żal do samej siebie , że nie trzasnęłam drzwiami po 2 dniach tej tortury i tej psychicznej przemocy i skrajnego poniżania i pogardy jakiej tam doświadczyłam . Jestem osobą dojrzała z 20 letnim stażem pracy , postanowiłam się zatrudnić jako rejestratorka tam , pomimo iż była to praca duuużo poniżęj moich kompetencji , ale akurat bardzo potrzebowałam jakiejkolwiek pracy na tamten moment więc spróbowałam.
Już na rozmowie "kwalifikacyjnej" usłyszałam pytanie od "osoby rekrutującej " aczkolwiek nie mającej zielonego pojęcia o tym jak powinna wyglądać profesjonalna rekrutacja , bardzo nerwowej i dziwnej.... : "czy jest pani odporna psychicznie , bo tutaj mamy fatalną atmosferę pracy , wszyscy się kłócą a kierowniczka kliniki to osoba (usunięte przez administratora)"- czytat(!), powinnam była już wtedy uciekać niczym Forrest Gump - teraz to wiem , ale wówczas byłam zdesperowana;( i postanowiłam że zaryzykuję.
To czego doznałam przez 1,5 mies "pracy" tam.... to (usunięte przez administratora) razem wzięte i zaznaczam -to nie hejt , to czysta prawda - to opis tego jak się JA tam czułam i jak traktuje się tam niektórych pracowników. Przychodziłam do pracy z bólem żołądka , trzęsły mi się ręce ( a do lękliwych nie należę), krzyki (często nawet przy pacjentach) , poniżanie słowne , intrygi rodem z gimnazjum, wzajemne (usunięte przez administratora) pracownia na pracownika , zwalanie winy zawsze na osobę na rejestracji , spychologia , obligowanie do używania tel prywatnego do spraw firmowych, kłamstwa , matactwa, pogarda i poniżanie .
Oczywiście pracują tam też osoby miłe (niektóre higienistki i asystentki oraz młodzi lekarze) , atmosferę psują 3 osoby ( ze względu na bezpieczeństwo osobiste nie podam ich funkcji).
Nie sposób opisać tu traumy jaką tam przeszłam , łącznie z traumą końcowego odejścia i dosłownego wyrzucenia mnie za drzwi z krzykiem i przy pacjentach za to że ośmieliłam się upomnieć o swoje.
Wiem , są paragrafy , ale to już inna opowieść.....ad rem- uciekajcie niczym Firrest Gump byle jak najdalej.....