Moje doświadczenie z tym pracodawcą jest zdecydowanie negatywne.
Jednym z największych problemów jest ogromny chaos organizacyjny i komunikacyjny. Działania potrafią być wymyślane na ostatnią chwilę, bez wcześniejszego planowania i bez większego zastanowienia nad ich sensem. Następnie oczekuje się od pracowników natychmiastowej realizacji i efektów. Zdarza się przy tym, że jedna osoba dostaje zakres obowiązków odpowiadający kilku etatom. Kiedy sygnalizuje przeciążenie, zamiast próby rozwiązania problemu może usłyszeć komentarz w rodzaju „rynek pracy czeka”.
Kompetencje nie zawsze wydają się najważniejszym kryterium przy podejmowaniu decyzji personalnych. Znacznie większe znaczenie potrafią mieć sympatie, relacje z zarządem oraz więzi rodzinne. Kluczowe stanowiska powierzane są również członkom rodziny, co trudno pogodzić z deklarowanym profesjonalizmem organizacji. Styl zarządzania momentami przypomina bardziej prezesa z polskiej firmy lat 90. niż współczesną organizację pozarządową.
Szczególnie źle oceniam sposób traktowania pracowników w trudniejszych momentach. Doświadczyłam lub obserwowałam zachowania, które odbierałam jako zastraszanie, wykluczanie i wywieranie presji. Pojawiały się również groźby zwolnienia dyscyplinarnego, które w mojej ocenie nie miały podstaw. Wyjątkowo gorzko wygląda to w zestawieniu z komunikacją zewnętrzną organizacji, w której dużo mówi się o zdrowiu i dobrostanie psychicznym.
Pod koniec roku pojawiły się również poważne problemy finansowe, które bezpośrednio odczuli pracownicy – zabrakło środków na terminowe wypłaty wynagrodzeń. W tym samym czasie rozpoczęła się fala zwolnień przeprowadzanych, delikatnie mówiąc, w mało elegancki sposób. Pracownicy byli również nakłaniani do korzystania ze zwolnień lekarskich.
Osobnym kuriozum było wprowadzenie narzędzia, w ramach którego pracownicy mieli oceniać swoich współpracowników. Zapowiadano anonimowość ankiety, jednak później jedna z osób blisko związanych z zarządem otwarcie chwaliła się dostępem do wszystkich odpowiedzi. Inna osoba przedstawiała ankietę jako swój pomysł i mówiła, że ma ona pomóc wytypować kolejne osoby do zwolnienia. Trudno o skuteczniejszy sposób na zniszczenie zaufania w zespole.
Atmosferę tamtego okresu dobrze podsumowuje sytuacja, w której po zwolnieniach jeden z członków rodziny pani prezes chodził po firmowej kuchni, tańcząc i śpiewając. Każdy może sam ocenić poziom empatii takiego zachowania.
Na koniec drobna rada dla przyszłych pracowników: przygotujcie się również na szczególną rolę AI w procesach decyzyjnych. W organizacji momentami można odnieść wrażenie, że odpowiedź wygenerowana przez sztuczną inteligencję ma większy autorytet niż wiedza i doświadczenie zatrudnionych specjalistów.
Największym rozczarowaniem jest dla mnie rozdźwięk między wartościami komunikowanymi na zewnątrz a tym, jak organizacja potrafi funkcjonować od środka. Piękne hasła o pomaganiu ludziom i dbaniu o ich dobrostan znaczą niewiele, jeśli nie obejmują własnych pracowników.