Kilka słów refleksji i najnowszych informacji, dedykowanych "Ewie". Pierwszych i ostatnich na tym forum, bo tego zakłamania wiadomej osoby nie można przemilczeć. Może na koniec coś do niej dotrze.
Może teraz, wokół spraw Teatru Lalka, który w ostatnim czasie zasłynął jako najczęstszy i najszybszy pracodawca w mieście, po decyzji dyrektorki o rezygnacji ze stanowiska, zrobi się trochę spokojniej, choć bałagan organizacyjny trzeba będzie posprzątać. Po dwóch niespełna sezonach do odbudowy jest zespół teatru, przez który przewinęło się w ostatnim czasie ze 30 osób...niektóre może zdecydują się na powrót...
Ale nie jest tak, że sprawy już nie ma, bo jest i dla dobra wszystkich związanych z teatrem, także dla tych, którzy odeszli i dla przyszłych pracowników, powinno się ją wyjaśnić. Mówi się na mieście i w samym teatrze, że całe to oświadczenie dyrektorki z 6.08.2026r. było desperacką próbą, zapewne ostatnią, zrzucenia odpowiedzialności za wszystko na pracowników teatru lub na poprzedników. Ucieczką do przodu. Czy udaną? Wątpliwe, ponieważ po kontroli Biura Kontroli Urzędu m. st. Warszaw jest raport i niektórzy w teatrze go widzieli. Słuchając rewelacji o raporcie, trudno było uwierzyć w skalę tego, co przekazano, ale jednocześnie konfrontowało się to z nagłą decyzją o ucieczce z dyrektorskiego fotela i z jednostronnie subiektywnym oświadczeniem.
Informacje publiczne z różnych źródeł potwierdziły kilka faktów i ukazały możliwe, realne powody ucieczki z funkcji dyrektorki naczelnej Teatru Lalka w Warszawie. To nie pracownicy, obecni czy byli, są przyczyną wymuszonej rezygnacji, pracownicy, których w cynicznym oświadczeniu oczerniono i obwiniono za wszystko, co złe w teatrze. Prawda może być inna a fakty, jak mówią ci co wiedzą, przedstawione w zasadniczych wnioskach w wystąpieniu po kontroli, z których treścią, pod koniec lipca tego roku, zapoznała się dyrektorka, są jednoznacznie negatywne dla odchodzącej. Znający treść tego raportu, określili je wręcz jako "miażdżącą weryfikację menadżerskich kompetencji i wiedzy". Tylko prawda jest ciekawa i należy poczekać, aż całość raportu będzie w niedalekiej przyszłości publicznie dostępna. A może...taka sugestia. Dysponentem tego dokumentu jest przede wszystkim dyrektorka. Czy w związku z sytuacją w teatrze, w imię wysokich standardów i jawności w życiu publicznym oraz obowiązków, jakie ciążą na osobie pełniącej funkcję publiczną w jednostce sektora finansów publicznych, a przede wszystkim dla elementarnej prawdy i uczciwości wobec pomówionych pracowników, dyrektorka jako dysponent, zdecydowałaby się na opublikowanie całości projektu wystąpienia pokontrolnego? Jeżeli nie, to może oznaczać, że wszystko, co zostało napisane w oświadczeniu w dniu rezygnacji z funkcji 6.08.2026 r., było dalekie od rzeczywistych powodów tej decyzji i było, delikatnie mówiąc, konfabulacją. Może konfrontacja z faktami i honorowe poddanie się ocenie opinii publicznej jest jedynym wyjściem w tej sytuacji? Może należy zdecydować się na publikację, aby rozwiać domysły i spekulacje? Tylko... jeżeli prawdziwą jest informacja, że podobno jednym z głównych wniosków tego raportu jest udokumentowane złamanie warunków umowy zawartej pomiędzy dyrektorką a miastem, to możliwa byłaby nawet dyscyplinarka i jej dalsze konsekwencje...dlatego publikacja może być...niemożliwa.
Ale gdyby to kiedyś się potwierdziło, to w jakim świetle postawiłoby osobę, która posiadając taką wiedzę o swojej działalności i odpowiedzialności, celowo ukrywając fakty, wylała jak ....., oskarżenia na obecnych i byłych pracowników a tak naprawdę na cały teatr?
Dlatego dla dobra teatru, niech każdy, jak najprędzej, idzie w swoją stronę.