Znam właściciela firmy i odniosę się do niepochlebnych komentarzy.
Firma istnieje dość krótko i miała jak dotąd tylko dwóch kierowców. Obaj pracowali 5 miesięcy. Pierwszy , twierdzący że szef grzebie po kabinach to ukryty alkoholik, mający duży problem z alkoholem, oczywiście twierdzący że cytuję „No co, nie można sobie wypić drinka na pauzie ?” A szef tylko zajrzał do lodówki żeby zobaczyć czy wyłączona na postój weekendowy a tam niespodzianka. Dwie puste butelki po whisky, gdzie kierowca spędza tylko cztery noce w kabinie w tygodniu. Sytuacja się powtarzała a butelek przybywało. Nawet po sobie nie sprzątał tego na weekend. W kabinie syf smród potu, że wejść się nie dało. Ale przecież jak się wstaje rano po kilku godzinach picia i kilku snu to z człowieka wszystko wychodzi a tu jechać trzeba.
Całe szczęście że już go nie ma w firmie i nic nie rozwalił i nikogo nie zabił bo i tak mogło być jak co rano na kacu się jest. Drugi natomiast rzeczony „ Jaśnie Pan kierowca”, któremu tak bardzo przeszkadzało kontrolowanie drogi, którą się poruszał wynikało z jego kompletnego braku topografii Polski i jazdy tylko na nawigacji, co przy miesięcznym rozliczeniu przejechanych kilometrów dawało straty rzędu 800-1200 km co miesiąc. Niestety każdy pracodawca liczy koszty, które ponosi a są one ogromne, ale co o tym może wiedzieć Pan kierowca, który pół życia przesiedział na kasie w tesco a jak tesco upadło to zrobił prawo jazdy na „duże”, tylko w żadnej firmie w której wcześniej jeździł rzeczony Pan kierowca nie potrafił się utrzymać dłużej niż kilka miesięcy.
A było tych firm trochę.
To chyba o czymś świadczy. Na szczęście są też w internecie portale dla przewoźników i jaśnie panowie kierowcy również tam trafiają żeby kolejni przewoźnicy nie nacięli się na takich super znawców wszystkiego.
A co do pracy w firmie to robota jak każda inna, jak kierowcy zjeżdżali czasem w sobotę rano to wyjeżdżali w poniedziałek po południu a sam szef rozładowywał ich zestawy żeby nie musieli się zrywać nad ranem. Jak wyjeżdżali czasem w niedzielę na noc to już w piątek nad ranem byli w domu więc każdy kij ma dwa końce.
A w kwestii kasy to na dzień dzisiejszy firma już wypłaca całość wynagrodzenia na konto.
Znam właściciela i wiem że dopiero uczy się transportu i na pewno przerobi jeszcze wielu psudo panów kierowców zanim znajdzie odpowiednie osoby, godne wykonywania tego zawodu.
Na dzień dzisiejszy nie szuka pracowników więc chyba jednak nie jest aż tak strasznie.
Pozdrawiam.
Znajoma szefa.