zdesperowana_przeźmierowo 24.08.2026 09:31
Dzień dobry. Nie będę się tu przedstawiać, bo już naprawdę nie chcę mieć przez to kolejnych problemów. Człowiek tylko chce spokojnie załatwić swoją sprawę, a potem jeszcze się musi z tego tłumaczyć. Jestem już tym wszystkim zmęczona, ale pomyślałam, że może warto innych ostrzec(usunięte przez administratora).
Zaliczkę bierze, pieniądze bierze, dużo naobiecuje, a później jak przychodzi co do czego, to albo czasu nie ma, albo człowieka tak trochę olewa. I człowiek zostaje z poczuciem, że zapłacił i teraz to już sobie może czekać.
Niestety poznałam też inne osoby, które miały z panem mecenasem do czynienia, i co tu dużo godać — historie są bardzo podobne. Każdy mówi właściwie to samo. Spraw zaczyna bardzo dużo, konsultacji też nabiera, zaliczki bierze, a później na klienta czasu nie starcza. Trochę jak taki budowlaniec, co ma naraz pół powiatu porozgrzebywane, tu kawałek zrobi, tam pięć minut posiedzi i jedzie dalej. A przecież tu chodzi o ludzkie sprawy i pieniądze, a nie o malowanie płotu.
(usunięte przez administratora) Wstyd trochę. Jak się bierze pieniądze od człowieka, to chyba wypadałoby też tego człowieka potem traktować poważnie, a nie jak jakieś zawracanie głowy. Człowiek nie oczekuje cudów, tylko zwykłego kontaktu i tego, żeby ktoś się swoją sprawą zajął.
I żeby nie było, ja już nie zamierzam tego tak zostawić. Pójdę z tym do Okręgowej Izby Adwokackiej i złożę skargę, bo uważam, że takie traktowanie klientów powinno zostać sprawdzone.
Nie piszę tego, żeby komuś robić na złość. Sama długo się zastanawiałam, czy w ogóle to pisać. Ale jak człowiek słyszy od kolejnych osób podobne rzeczy, to już sobie myśli: a może jednak trzeba ostrzec innych, żeby się dwa razy zastanowili, zanim wpłacą zaliczkę.