Pracownik16.03.2015 00:53
Inne
Pracowałem w tej firmie przez kilka lat wiec znam ja bardo dobrze i wiele mogę o niej powiedzieć. A by się tam dostać na pewno nie należny wysyłać nikomu żadnych pieniędzy, to zwykle oszustwo, należny wysłać cv do polskiej agencji pracy beetsma, która zajmuje się rekrutacja ludzi do tej firmy lub wysłać cv bezpośrednio do firmy do Grzegorza i cierpliwie czekać. jeżeli chodzi o zarobki to na początek jest 6,20 euro na godzinę co pól roku jest 20 centów podwyżki te pieniądze są już na czysto może i niema szalu ale praca jest legalna z umowa na na rok lub dwa z ubezpieczeniem zdrowotnym, firma zapewnia również mieszkanie choć te mieszkania popozostawiają wiele do życzenia jeżeli chodzi warunki. Jako początkujący pracownik trzeba liczyć na szczęście aby dostać się do fajnego domku w którym zazwyczaj mieszkają tak od sześciu do szesnastu osób oczywiście gdzie w jednym pokoju mieszka po kilka osób jedynie pary małżeńskie maja osobny pokój.Jeżeli chodzi o prace to polega ona na wycinaniu,pielęgnacji i sortowaniu kwiatów które rosną na plantach na wysokości pasa tak ze nie trzeba się pochylać ale za to jest wymagane bardzo szybkie tempo pracy na wszystko są normy, oczekują od pracowników perfekcyjnej szybkości i dokładności przy czym nie możemy uszkodzić w żaden sposób kwiatu nie można zostawić żadnej końcówki po wycięciu itd. Problem w tym ze niema i nigdy nie będzie czegoś takiego jak szybko dobrze i dokładnie dlatego ta praca może i sama w sobie nie była by taka zła ale to chore dążenie do jeszcze szybszego tępa i polskich tim liderów sprawia ze odechciewa się jej po kilku dniach. Polscy tim liderzy to totalny syf to jedno słowo jakim można ich określić, maja 50 cetów więcej na godzinę i ich zadaniem jest pilnować i kontrolować innych pracowników i robią to jak najlepiej umieją cały ich dzień pracy to chodzenie w kulko za pracownikami aby ich kontrolować, narzucając tempo,znaleźć końcówkę lub złamany kwiat po czym pójść zakapować to holenderskiemu tim liderowi po to aby wysłać pracownika na 2 dni do domu,jest to rodzaj kary 2 dni bez pracy czyli mniej godzin i kasy.Na białuch na czwórce tim liderem jest Piotr Pawłowski miałem okazje z nim pracować i na niego złego słowa nie mogę powiedzieć owszem jak wszyscy bardzo wymaga ale nie jest tam tylko po to aby utrudniać życie pracownikom jak inni to robią tylko jak i trzeba to jeszcze pomoże. Jeżeli Chodzi o kierownictwo o holendrów to oprócz Sandera i Eryka ci pozostali są ok bo Sander i Eryk to ludzie których należy omijać szerokim łukiem, holenderscy faszyści, traktują polaków jak świnie, portafja wejść po cichu na szklarnie schować się i z ukrycia obserwować ludzi przez godzinę czy dwie z nadzieja na jakieś potkniecie kogoś aby wysłać na 2 dni lub zwolnic.Nie maja żadnego szacunku do pracownika.Dla nich jesteś polskim robolem którego w każdej chwili można wymienić na innego.Ale największym problemem w tej pracy są inni polscy, wiele w życiu już przeżyłem ale z takim chamstwem jak tam ze strony innych pracowników,polaków,się nie spotkałem nigdzie. Jest niesamowita rywalizacja choć do dziś nie wiem o co, jest zazdrość, ludzie zachowują się tak jakby ta szklarnia była ich własnością, potrafią kontrolować innych tylko po to ab mieć temat do rozmów na przerwie lub później na domku o tym jak kto ciął kto zostawił końcówki, kto nie ma normy itd. Zazwyczaj są to ludzie którzy pracują tam najdłużej to im tak odbija i myślą sobie ze maja coś do powiedzenia, niektórzy z nich to chodzące legendy np. pracuje tam nie jaka królowa Irmina znana z tego ze względu na znajomości nie robi tam wiele ale za to perfidnie psuje atmosferę wokół siebie. Na Sfinksie pracował tez nie Jaki Piotr Lament który chodził i opowiadał ze jest przyjacielem Sandera, pomimo ze był zwykłym pracownikiem opowiadał ze będzie zwalniał ludzi jak się okazało facet był chory psychicznie do tego był stałym bywalcem cofi szpików co potęgowało jego urojenia a co za tym idzie był tez agresywny, znajomi opowiadali ze ciężko było zjeść kanapkę na przerwie bo przysłuchiwał się rozmowa aby potem mieć temat na resztę dnia na cale szczęście wyleciał za ściemnianie. Oczywiście nie wszyscy to idioci bo poznałem tam też fantastycznych ludzi z którymi do tej pory otrzymuje kontakt. Tak na 10 0sób 4 to ludzie którzy psuja atmosferę na szklarni, robiąc syf, robiąc plotki opowiadając niestworzone rzeczy o innych nie służące niczemu ale tacy właśnie są polscy za granica.Pozostaje jeszcze jedna kwestia a mianowicie beetsma zapewnia również pomoc lekarska w razie choroby i teoretycznie wygląda to tak ze w razie takiej potrzeby dzwonisz do koordynatora który umawia cie na wizytę po-czym wysyła samochód z tłumaczem który ma cie zawieść w razie potrzeby przetłumaczyć twoja rozmowę z lekarzem i odwieść z powrotem. A praktycznie to maja cie daleko gdzieś. W ciągu mojego pobytu trzy razy potrzebowałem wizyty lekarskiej, 2 razy czekałem 3 di a raz tydzień leząc chory aż łaskawie ktoś mnie zawiezie. W ogóle nie odbierają telefonów a je