Mała firma, która zapowiadała się na rozmowie rekrutacyjnej bardzo dobrze. Oprócz szefowej pracują tam dwie osoby.
Dokładność wykonywanych zadań, nie idzie w parze z czasem na ten zadania przeznaczone. Efektem jest jedzenie przy biurku i praca po godzinach. Samo biuro też zostawia wiele do życzenia. Latem upał nie do wytrzymania i brak klimatyzacji. Jak można w takich warunkach dobrze wykonać pracę umysłową?
Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że po 2 miesiącach próbnych na umowę zlecenie, po których obiecana mi była umowa o prace, dostałam ofertę nie do odrzucenia! Umowa o pracę, a i owszem, ale na kwotę minimalną, a reszta... ;) ;) ;)
Podsumowując: Kolejny januszex, który tłumaczy niezdolność zapłacenia przyzwoitych pieniędzy, sytuacją na rynku i zdaniem "bo tak jest w architekturze"
Jeżeli czyta to ktoś z potencjalnych klientów: zwróćcie się o projekt do kogoś kto ma JDG i nie zatrudnia. Jeżeli nawiążecie współpracę z biurem które zatrudnia pracowników, możecie być pewni, że projekt powstaje przez kogoś kto z trudem jest w stanie opłacić rachunki za swoją ciężką pracę, często ponad siły.