Cześć, kiedyś szukali tutaj fizjoterapeuty lub fizjoterapeutki. Trzeba było mieć tytuł magistra fizjoterapii. Obiecywali elastyczność godzin i dostęp do profesjonalnego sprzętu jak VALD czy Kinvent. Plus za realny wpływ na rozwój gabinetu. Oferowali pełny etat na umowę zlecenie lub inne formy umowy.
Jak wyglądała praca pod kątem organizacji czasu i presji na ilość pacjentów? Czy rzeczywiście panowały luźniejsze zasady niż w dużych klinikach?