Jestem byłym klientem Pani Ani. Niestety, ale trzeba stwierdzić że Pink Skate to przede wszystkim dobry marketing nie mający wiele wspólnego z rzeczywistością.
Przyszłam by nauczyć się łyżwiarstwa figurowego. Wykupiłam kilka lekcji - bardzo drogich, myśląc że pójdzie to w parze z jakością.
Zaniepokoił mnie mały progress w porównianiu znajomych trenujących wraz z trenerami pracującymi na Torwarze. Zmieniłam wtedy trenera i moje umiejętności szybko wzrosły.
Okazało się że w Pink przepłacałam - trenerzy z Torwaru kosztują mniej. Pani Ania popełniała wiele błędów merytorycznych. Nie umiała znaleźć źródła moich problemów i dopasować ćwiczeń tak by wyeliminować moje błędy. Nie umiała pomóc w techniczej sprawie doradzenia z łyżwami. Dopiero na Torwarze dostałam profesjonalną pomoc. Pink reklamuje się chłopcem który w rzeczywistości ma bardzo niski poziom techniczny co widać po wynikach z zawodów. Wielokrotnie zmieniał trenerów. Pytałam dlaczego - wspomniano mi o naciskającej obsesyjnie na łyżwiarską edukację syna matce wbrew chęciom i możliwościom dziecka i jej agresywnych partnerach. Matka reklamuje się pedagogicznym podejściem a chłopiec zaniedbywany chodził zimą na lód samopas lub towarzysząc matce w zajęciach - w czasie szkoły, spędzając całe dnie poza domem. Miejsce 10 latka jest w szkole a nie w pracy u boku matki. Nic dziwnego że poziom nie rośnie jeśli dziecko jest przemęczone i jest pozbawione dziecięcego życia.
Pani Ania reklamuje się pedagogicznym podejściem. Nie ma to niestety nic wspólnego z rzeczywistością. Ma ona wykształcenie marketingowe. O pedagogice nie ma pojęcia.
Cała historia nauczyła mnie że trzeba bardzo weryfikować osoby z którymi nawiązuje się współpracę i wybierać tych którzy mają stosowne wykształcenie w danej dziedzinie, którzy wypracowali już w przeszłości wysokie umiejętności u swoich podopiecznych i mają z nimi faktyczne relacje mimo upływu lat odnajdując się w łyżwiarskim i rolkarskim środowisku a nie z niego uciekając i tworząc alternatywną rzeczywistość. Również zauważyłam że im mniej ktoś się reklamuje tym zwykle jest większym fachowcem. Jakość idzie w parze z poleceniami i taka osoba nawet nie musi szukać sztucznie klientów.
Sama zmieniłam trenera na takiego z polecenia i to był strzał w 10tkę.