Panie Dariuszu, nie wiem skąd u Pana taki brak kultury i szacunku do drugiego człowieka. Sugerowanie nam że byliśmy ćpunami, alkoholikami i brudasami mija się z celem Pana wypowiedzi, bo pisze Pan o pomówieniach, jednocześnie zarzucając coś takiego, wiedząc, że to nieprawda. Nie wiem także kiedy przeszliśmy na ,,ty”, ale pomijając ten fakt- nie uważam, żeby moja wypowiedź miała wydźwięk ksenofobiczny. Stwierdziłam jedynie, że panowała tam bardzo nieprzyjemna atmosfera i że istniał pewnego rodzaju podział między polakami, a osobami z Ukrainy, co sam Pan przyznał rozmawiając z nami jeszcze podczas trwania współpracy słowami ,, Polska a Ukraina się gryzą” ,,wiecie jak tu jest”. Nie jestem ksenofobem, szanuję osoby innej narodowości, także proszę nie przypisywać mi takiego tytułu, stwierdzam jedynie, że w Deserlandzie panował niesprawiedliwy podział zarówno obowiązków jak i widoczne różnice w traktowaniu nas, a reszty zespołu. Widzę, że próbuje nas Pan za to winić, jednak jak wytłumaczyć to, że już od pierwszych dni zespół traktował nas zupełnie inaczej niż siebie nawzajem, mimo naszego pozytywnego nastawienia do nich? Opinie o człowieku można wyrobić z czasem, ale raczej nie na wejściu, w 1 dniu pracy i do końca współpracy pozostać z takim samym nastawieniem i np. obgadywać w j. ukraińskim obok nas, bo przecież go nie znamy. I dobrze Pan wie, że to nie w nas był problem, gdyż wielu kasjerów, którzy się tam przewinęli i z którymi rozmawiałam miało takie same odczucie i doświadczenie. Nie wiem także gdzie było darmowe zakwaterowanie- my na pewno takiego nie mieliśmy, bo płaciliśmy łącznie 2400zł za jeden pokój miesięcznie. Zdając go nie dostaliśmy żadnych uwag, więc nie wiem skąd interwencje, gdzie takowych nie mieliśmy, a podczas naszej nieobecności pokój był zamykany na klucz. A nieróbstwo nazywa Pan dniem wolnym? Bo jak Pan kiedyś stwierdził- jest to dla Pana patologia. Niestety, trzeba było nie ustalać z nami takich warunków, jeżeli Wam to nie odpowiadało. Mimo to myślę, że każdy zgodzi się, że praca na kasie do łatwych nie należy, a stanie 13h CODZIENNIE bez przerwy 3 miesiące, pozbawiając się tym samym życia prywatnego nie jest dla każdego. Niech się Pan zastanowi ile było sytuacji, gdzie tym dniem wolnym nie mogliśmy się nawet nacieszyć, bo byliśmy wzywani do pracy, przez co porzucaliśmy nasze plany, a odpowiedzialność za to czy będzie kolejka do kasy czy nie spoczywała na nas nawet jak byliśmy w domu. Nie było sytuacji abyśmy zniszczyli mienie, a jeżeli wspomina już Pan o lodach i tak się rozpisuje Pan na ich temat to powiem tyle, że sprzęt do ich nakładania zawsze płukaliśmy i ponownie zrzuca Pan na nas odpowiedzialność, gdzie jak wyżej wspomniałam- lody nakładało kilka innych osób, więc może warto byłoby się nimi także zainteresować? Odnosząc się jeszcze do kwestii napiwków –sam Pan przyznał w naszej wcześniejszej rozmowie, że nie ma Pan wglądu w to ile na koniec miesiąca było ich uzbieranych oraz pewności czy są one rozdzielane sprawiedliwie. Zastanawia mnie dlaczego Wy jako pracodawcy nie mogliście ich rozdzielać tylko robili to pracownicy. Niestety nie mam wglądu kto ile dostawał natomiast w naszym przypadku były to małe kwoty, gdzie klientów dających napiwki było dużo. Tak czy inaczej sama sytuacja z zatrzymaniem przeze mnie kilku napiwków miała miejsce pod koniec współpracy (więc nie był to na pewno powód złych relacji w zespole) i były to pojedyncze sytuacje, w których klient wręczył mi je do ręki. W moim odczuciu nie byłoby to sprawiedliwe jeżeli napiwek miałby trafić do wspólnej puli w sytuacji w której np menadżerka nie potrafiła porozmawiać z klientem, wykazała się brakiem kultury w stosunku do niego i odwrócona plecami do klienta na prośbę o zwykłą, kulturalną rozmowę i pytanie dlaczego nie może zrobić soku z kruszonym lodem odpowiedziała, ,,nie mam czasu, jestem zajęta” Nie próbuję się wybielić, natomiast opisuję jedynie okoliczności tej sytuacji i nie zgadzam się na przedstawianie jej jako dowodu na moją ogólną „nieuczciwość” czy „brak podstawowych standardów uczciwości”. Nie chcę marnować więcej czasu i siły na odnoszenie się do każdego podpunktu napisanego przez Pana, bo nie dość, że nie ma to sensu to myślę też, iż kluczowy jest tu po prostu fakt, że przepracowaliśmy w tej firmie cały sezon i myślę, że gdyby zarzuty wobec nas tu przedstawione były prawdziwe to już w czerwcu zostalibyśmy zwolnieni (a patrząc na innych byłych współpracowników to z tym nie mieliście raczej problemu). Opinia napisana przeze mnie na tym portalu była wyłącznie moją oceną współpracy, poparta faktycznymi wydarzeniami, które mam prawo opisać, bo do tego służy ten portal. Nie zarzuciłam Panu natomiast żadnej nielegalnej działalności firmy. Stawka za godz była ,,tak duża” ? Niestety, takie mamy w Polsce prawo, że musicie płacić pracownikowi przynajmniej tą najniższą krajową. Również uważam tę dyskusję za zakończoną, nie życzę sobie natomiast wyzwisk, nieprzyjemnych sugestii ani umniejszania nam w internecie.
Nowy wpis
Norbert
28.09.2026 08:43
Moderator
W jakich konkretnie okolicznościach dochodziło do wspomnianych różnic w traktowaniu pracowników ze względu na narodowość? Wydaje się, że opisana sytuacja dotyczy kultury organizacyjnej, dlatego warto przyjrzeć się temu z dystansem i faktami.
były pracownik
16.09.2026 10:43
Były pracownik
Gdybym miała opisać moje doświadczenia jednym zdaniem – uważam Deserland za biznes oparty na braku szacunku, wywieraniu ciągłej presji i powodowaniu stresu u młodych ludzi przez co nawet po zakończeniu współpracy nie da się zapomnieć tego miejsca w negatywnym tego słowa znaczeniu :)
Nigdy nie przypuszczałam, że nasz majowy wyjazd z chłopakiem do „przyjemnej” pracy sezonowej nad morzem zmieni się w trzymiesięczny koszmar. Pracowałam już w kilku miejscach, jednak z tak niesprawiedliwym i nieprofesjonalnym podejściem do pracownika nie spotkałam się nigdzie indziej.
Już drugiego dnia pracy spotkałam się tu z nieprzyjemną sytuacją, gdzie nabijając złą kawę na kasę, klientka przyszła i zwróciła się z prośbą o zrobienie nowej, na co ja poszłam do menadżerki (a zarazem baristki) z taką prośbą, a ona odpowiedziała słowami „nie mam teraz czasu, musisz zapłacić z własnej kieszeni”. 2 razy poprosiłam ją jeszcze o pomoc, po czym faktycznie zapłaciłam (klientka stała i patrzyła na całą tę sytuację, co było jak wiadomo stresujące). Gdyby nie dobre serce tej klientki, której zrobiło się mnie szkoda, pewnie wróciłabym wtedy do domu. Wtedy już zrozumiałam, że do końca współpracy nie będzie można liczyć na żadną pomoc ze strony ukraińskiego ,,zespołu”.
Przed przyjazdem szefowa obiecywała nam pracę w systemie 1/1 (12,5 h pracy/dzień wolny) oraz szkolenie na kasie, ale były to puste obietnice. Szefową poznałam dopiero po 2 tygodniach – od razu straszyła nas, że ma wielu chętnych na nasze miejsce, co w praktyce nie było prawdą. Szefowa może i chętnych miała, jednak przez kawiarnię w ciągu 2 miesięcy przewinęły się dziesiątki pracowników, którzy uciekali po pierwszym dniu albo byli natychmiast zwalniani za drobne błędy, nie dostając żadnej szansy na naukę.
Nigdy nie odstaliśmy obiecanego nam grafiku, za to w dni wolne zaczęliśmy dostawać telefony w stylu: „MUSISZ przyjść do pracy, nowy kasjer nie podołał” albo „MUSISZ się pojawić, mamy ruch”. Zgadzaliśmy się za każdym razem ze strachu przed zwolnieniem. Telefony zdarzały się coraz częściej, a mnie mocno denerwował brak szacunku ze strony szefostwa – po natychmiastowym stawieniu się w kawiarni nigdy nie usłyszeliśmy nawet prostego „dziękuję”. Każdy długo wyczekiwany dzień wolny stawał się stresujący. Granica została przekroczona, gdy szefowa zapukała do drzwi naszego wynajmowanego pokoju, bo nie odebraliśmy telefonu, pretensjonalnym tonem mówiąc, że musi do nas wydzwaniać.
Szef natomiast stale wszczynał awantury – potrafił krzyczeć na mnie na całą kawiarnię z powodu poplamionego fartucha, kazać iść mi go umyć, a po minucie zacząć walić w drzwi toalety z krzykiem ,,WYŁAŹ STAMTĄD NATYCHMIAST”. Szefowa, chociaż zwykle była bardziej opanowana to często również w nieprzyjemny sposób zwracała uwagę np na kuwety ubrudzone od lodów strasząc jedynie nas- kasjerów, że odejmie nam za nie z wypłaty (oprócz nas nakładały te lody 3 inne osoby z wspomnianego wcześniej ,,ukraińskiego zespołu”). Śmieszny był również fakt, że szef z dzień wolny zadzwonił do nas, abyśmy natychmiast przyszli do kawiarni. A po co? - Dopiero po przyjściu dowiedzieliśmy się, że po to aby porozmawiać o opinii wystawionej wcześniej na tym portalu i po to, aby wyraźnie zdenerwowanym tonem spytać się czy to nie ja ją napisałam, bo ktoś mnie o to podejrzewa. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że to nie ja. Niestety nie wszystkich to przekonało, gdyż następnego dnia podejście zespołu do mnie drastycznie się zmieniło.
Niestety szefostwo bezkrytycznie faworyzowało stałych pracowników, ignorując fakt, że traktowali oni Polaków jakby byli gorsi. Unikali oni obowiązków i zrzucali całą odpowiedzialność na kasjerów. Przykładowo gdy klient miał jakieś pytanie bądź zarzut, od razu ktoś z ukraińskiej załogi mówił, aby podejść do kasy, mimo, że wina często nie była kasjera. Kasjer nakładał lody, pomagał przy deserach, co nie było w jego obowiązkach, a menadżerka zazwyczaj wtedy siedziała na telefonie. Bała się także na tyle konfrontacji z klientem, że kazała nam- kasjerom rozwiązywać problem, udając że nie ma jej w lokalu. W skrócie, większość sytuacji była tu rozwiązywana kosztem kasjerów, bądź klienta. Zamiast zrobić nowego gofra i zapomnieć o sprawie (gdy nowy kasjer nabił złego), klient musiał jeszcze dopłacać (np za śmietanę), albo kasjer musiał płacić w całości za nowego gofra. Była nam wyliczana każda złotówka (a nawet i 30 groszy za kubek). Zasada ta nie dotyczyła oczywiście wszystkich, bo z kolei gdy to ktoś z Ukrainy się pomylił to potrafili zrobić nowego, a tego złego po prostu jedli :)
Odeszliśmy po 3 miesiącach, niestety w nieprzyjemniej atmosferze. Gdy po kolejnym telefonie w dzień wolny zwróciłam uwagę szefowi o brak szacunku do naszego czasu, usłyszałam, że jestem jedynie jego pracownikiem i mam wykonywać jego polecenia, że to nie ja prowadzę tą firmę i z czym ja mam w ogóle problem. :)Mimo że wypłaty i premia były na czas, uważam że żaden zarobek nie jest tego wszystkiego wart. Zdecydowanie odradzam to miejsce.
Wychodzi poprostu na to że zarówno ty jak i twoja żona potrzebujecie terapii to że nie wychodzi wam w życiu zawodowym i prywatnym to nie znaczy że musicie wyżywać się na pracownikach ;/
Nowy wpis
Norbert
22.09.2026 15:06
Inne
Skoro nakładanie lodów nie jest tak proste, jak się wydaje, to co firma robi, by zapewnić standardy właściwej obsługi? Jeśli jest jakieś wdrożenie / szkolenie, to proszę napisac, na czym polega.
Dzdzdzfz
12.09.2026 12:50
Były pracownik
Praca w Deserland była dla mnie naprawdę super doświadczeniem. Atmosfera w zespole od początku była świetna — jako Polka świetnie dogadywałam się z pracującymi tam Ukraińcami, ludzie byli niezwykle życzliwi i zawsze gotowi do pomocy, kiedy na zmianie robiło się mocniej intensywnie. Dużym plusem jest kierownictwo — z szefostwem bez problemu można o wszystkim porozmawiać, wyjaśnić każdą sprawę, a do tego pożartować i po prostu po ludzku pogadać w trakcie dnia. Oczywiście praca w sezonie bywa wymagająca i zdarzają się bardziej stresujące momenty, ale dzięki tak genialnemu, międzynarodowemu zespołowi i wzajemnemu wsparciu przechodzi się przez to bez problemu. Zdecydowanie polecam to miejsce i sama z wielką przyjemnością tam wracam! 😊
Ale dlaczego sugerujecie, że mieliby pisać pochlebne komentarze?W takim razie - napiszcie, jak wygląda realnie wg Was współpraca z firmą... 🤨
Szef
22.09.2026 00:54
Inne
Synuś dba o dobro firmy !! Jeśli zrobił taki wpis to nie widzę w tym żadnego problemu .Jest legalnym pracownikiem firmy !!Pokemonie UOKIk!!!Dokrztalc się !!!
Posiadamy pełną dokumentację formalną – od kwestii Sanepidu, przez zgłoszenia w Urzędzie Pracy, po rejestrację sprzedaży na kasie fiskalnej. Firma działa w 100% legalnie i terminowo. Dalsze próby podważania naszej reputacji i publikowania nieprawdy będą bezpośrednio kierowane na drogę sądową. Dyskusję z naszej strony uważamy za zamkniętą.
Szef
21.09.2026 23:58
Inne
Ostrzegam przed zatrudnieniem(usunięte przez administratora), niezrównoważonych emocjonalnie,(usunięte przez administratora),tych którzy chcą wynagrodzenie co tydzień lub szukających zakwaterowania na cito .To są potencjalni kandydaci na sezon .
xdd
11.09.2026 20:24
Inne
darek to największy burak pracodawca jaki mógł być. oby biznes szybko się zamknął
Ddd
12.09.2026 12:47
Inne
Takie pracowniki roku jak “pokemony” jeszcze w Deserlandzie nie pracowali🤪🤪
Xzz
12.09.2026 17:11
Inne
Naucz się pisać po polsku ukraincu...
Xxxx
11.09.2026 15:00
Były pracownik
Praca w Deserland była dla mnie bardzo pozytywnym doświadczeniem. Przede wszystkim dobrze wspominam atmosferę w pracy i ludzi, z którymi miałam okazję pracować. Zespół jest zgrany, można liczyć na wzajemną pomoc i wsparcie, szczególnie w bardziej intensywne dni. Jeśli chodzi o kierownictwo, również nie mam żadnych powodów do narzekań. Zawsze można było porozmawiać, wyjaśnić sytuację czy zapytać o coś, czego się nie wiedziało. Uważam, że organizacja pracy jest całkiem dobra, a wymagania są normalną częścią pracy w sezonie. Wiadomo, że jak w każdej pracy zdarzają się bardziej stresujące lub intensywne dni, ale nie uważam, żeby było to coś nadzwyczajnego. Najważniejsze jest dla mnie to, że pracuje się w dobrym zespole i w przyjaznej atmosferze. Osobiście mogę polecić to miejsce osobom, które szukają pracy sezonowej i zależy im na dobrej atmosferze oraz fajnym kolektywie. Ja swoje doświadczenie wspominam zdecydowanie pozytywnie. 😊
Z tego co można zauważyć szefostwo (dosłownie)wzięło sprawy w swoje ręce.
Ładnie to tak samemu sobie pisać opinie?
Hahaha
Xzz
09.09.2026 12:05
Były pracownik
Razem z dziewczyną postanowiliśmy poszukać pracy sezonowej nad polskim morzem i znaleźliśmy ofertę w lokalu Deserland.
Już pierwszego dnia, gdy spotkaliśmy się z szefem, który oprowadził nas po kwaterze i miejscu pracy, po przejściu z kuchni na salę dało się wyczuć ogromne napięcie — sytuację, z którą nigdy wcześniej w żadnej pracy się nie spotkałem. Cała załoga składała się z osób z Ukrainy, a na kasie pracowała jedna Polka, która jako jedyna się z nami przywitała. Reszta pracowników sprawiała wrażenie zupełnie obojętnych.
Gdy wróciliśmy w okolicę naszego pokoju, rozmawialiśmy chwilę z szefem. Z powodu przesuszonej skóry zacząłem nerwowo skubać dłonie. Widząc to, ówczesny szef mocno zbulwersowany złapał mnie za rękę i zapytał, czy mam łuszczycę. Próbowałem wyjaśnić, że to efekt wcześniejszej pracy w charakterze kuriera i noszenia paczek, na co zareagował szyderczym: „Ty, kurierem??”. Od tamtego momentu czułem, że praca w tym miejscu będzie bardzo trudna.
Szefostwu od początku brakowało podstaw kultury i szacunku — od pierwszych minut zwracali się do nas na „ty”, podczas gdy my przez cały czas używaliśmy zwrotów pan/pani.
System organizacji pracy również pozostawiał wiele do życzenia. Brakowało oficjalnego grafiku, a szefowa dopiero dzień wcześniej pisała lub mówiła, kto i w jakich godzinach ma przyjechać następnego dnia. Co więcej, w moje dni wolne regularnie otrzymywałem wiadomości z poleceniem natychmiastowego przyjścia do pracy z powodu zwiększonego ruchu. Nie towarzyszyły temu żadne zwroty grzecznościowe, a w miejscu pracy często trudno było usłyszeć nawet zwykłe „dzień dobry”.
Kulminacją takich zachowań była sytuacja, gdy w dzień wolny nie odbierałem telefonów i nie odpisywałem na wiadomości SMS. Szefowa przyszła wtedy bezpośrednio pod drzwi naszej prywatnej kwatery, zapukała i zażądała, abyśmy natychmiast przyszli do pracy. Po tym wydarzeniu uznaliśmy z dziewczyną, że w wolne dni musimy wychodzić z domu, aby mieć pretekst do odmowy.
Pragnę potwierdzić, że negatywne opinie wystawione przez innych byłych pracowników odpowiadają rzeczywistości. Zachowanie współpracowników często bywało aroganckie, pozbawione empatii i profesjonalizmu. Dodatkowo w gorsze dni szefostwo potrafiło wywoływać awantury o drobnostki — przykładowo straszono nas potrąceniem 60 zł z pensji za rzekome straty wynikające z pobrudzenia lodów w kuwetach innymi smakami. Krytykowano nas także w nieprzyjemny sposób (nazywając nasze słowa „gadaniem kocopołów”), gdy poinformowaliśmy klienta, że czas oczekiwania na gofry wynosi do 10 minut zamiast narzuconych 7 minut.
Stanowczo odradzam pracę w Deserland Międzyzdroje. Stali pracownicy, z większym stażem, są bardzo nieprzyjaźni, oczekują, że od pierwszego (próbnego) dnia będziesz umieć wszystko, a każdy błąd komunikują w sposób arogancki. Panuje tam atmosfera wykluczenia – nie rozmawiają z tobą, śmieją się za plecami i obgadują. Jedna z pracownic, zapytana o drobną rzecz, zignorowała moje pytanie, manifestując przy tym niechęć. (usunięte przez administratora) sporo czasu spędza na telefonie, poza tym ograniczała się w kontakcie ze mną jedynie do rzucania uwag. Nie ma co liczyć na podstawową uprzejmość, jak zaproponowanie przerwy obiadowej czy kawy.
Szkolenie było bardzo pobieżne, po czym zostałam pozostawiona sama sobie, mimo że na rozmowie rekrutacyjnej zapewniano mnie o stałym nadzorze i wsparciu. Gdyby nie inna, nowa współpracownica, która była bardzo pomocna, opuściłabym to miejsce w pierwszą godzinę pracy.
Gdy wystąpił problem z drobnymi w kasie, nie otrzymałam żadnej merytorycznej pomocy, kazano mi radzić sobie samej, co w stresującej sytuacji i przy dużym natężeniu ruchu w kawiarni, było przytłaczające. Od innej pracownicy dowiedziałam się, że w zespole panują szkodliwe zasady podziału dóbr (np. napiwków czy poczęstunków), które wykluczają osoby nowo zatrudnione, i że dochodziło do sytuacji, w których na nowego pracownika krzyczano przy klientach za drobne pomyłki, podczas gdy błędy starszych stażem osób były bagatelizowane.
Podsumowując, praca jest bardzo ciężka, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Atmosfera w zespole jest toksyczna, a standardy traktowania wspracowników są poniżej jakichkolwiek norm. Według mnie praca w tym miejscu nie jest tego warta. A aby dokonać w nim zmiany, trzeba było by rozważyć zmianę stałej załogi i rzetelne szkolenia dla nowych pracowników.
Poziomem komunikacji dostosowujemy się do poziomu rozmówcy. Skoro proste polecenia dotyczące segregacji odpadów przerastają Twoje możliwości, trudno oczekiwać głębszej dyskusji. Kierowniczka wykonuje swoją pracę doskonale, a fakt, że musimy tłmaczyć tak oczywiste rzeczy, świadczy wyłącznie o Twoim braku kompetencji. Zamykamy temat!
X
22.08.2026 17:54
Były pracownik
Przepraszam, ale gdzie w tej opinii jest wymienione jakiekolwiek imię współpracownika?
Zwolniliście osobę, która szczerze powiedziała, z czym ma problem, bo jakoby nie dogadywała się z zespołem. Bardzo mądre. Na pewno zachęcające dla pozostałych, żeby się zgłaszać w razie problemów.
A opinię o pracownikach jako pracodawca możecie wyrażać przy zatrudnieniu na umowę o pracę. Jako pracodawca macie kontrolę nad tym, kto dostanie wyższą czy niższą stawkę, kto dostanie premię, a kogo zwolnicie. To chyba dostateczna sprawczość. Pracownicy jej nie mają, poza "anonimowymi opiniami w internecie", które btw są przede wszystkim skierowane do osób rozważających pracę w konkretnym miejscu, a nie do was.
XYZ
25.07.2026 14:09
Były pracownik
Stanowczo odradzam zatrudnienia w tym miejscu. Współpracownicy z dłuższym stażem czują się pewniej, a podłe i złośliwe komentarze były codziennością. Błędy dłużej zatrudnionych były przypisywane świeższym pracownikom, np. braki w kasie. Każda próba wytłumaczenia się lub zajęcia stanowiska była olewająco traktowana przez (usunięte przez administratora) którzy pod koniec mojej pracy nieoficjalnie przyznali się, że mają świadomość toksycznej atmosfery w tym miejscu, przez takich pracowników jak niejaka(usunięte przez administratora)W tym miejscu nowy pracownik staje się ofiarą żartów, głupich uśmieszków i drwin, szczególnie kiedy nie będzie odpowiadał reszcie. Oczywiście wszystko się odbywa za plecami, a wykluczenie jest odczuwalne od pierwszych chwil w pracy. Dodatkowo w tym miejscu wyrabianie (usunięte przez administratora)godzin jest normą, gdyż prace porządkowe w tym lokalu rano i wieczorem nie wchodzą w (usunięte przez administratora)Jeśli jesteś (usunięte przez administratora) przygotuj się na żartobliwe rozmowy po (usunięte przez administratora)z wszystkimi oczami skierowanymi na ciebie. Zresztą podobne uwagi można odnaleźć w opiniach na google maps, gdzie klienci sami przyznają, że stawali się ofiarami żartów i drwin obsługi. Oczywiście (usunięte przez administratora) możliwe jak najdłużej odwlekają podpisanie umowy. Za każde najmniejsze przewinienie jest się publicznie (usunięte przez administratora)przy klientach, poprzez krzyk i agresywne gesty. Najciekawszą sytuacją było podłe naskoczenie na mnie, kiedy okazało się, że prośby klienta zostały przeze mnie zbyt dokładnie napisane do osób, które odpowiadały za gofry. Oczywiście pracownicy (usunięte przez administratora)zagwarantowanych przerw obiadowych, a poproszenie o taką często kończyło się odmową wcześniej wspomnianej (usunięte przez administratora)która czuła się w pełni upoważniona do (usunięte przez administratora)i podłego traktowania nowych pracowników. Oczywiście większość próśb o pomoc w czymś kończyła się odmową, ale nie w sposób neutralny, lecz ten pełen niechęci i zawiści, jakby ta osoba oczekiwała, że moja niewiedza doprowadzi do niechęci ze strony (usunięte przez administratora) Ciągła podłość i toksyczna atmosfera są w stanie odcisnąć duże piętno na psychice, zdecydowanie na bardzo długi okres, więc odradzam pracy w tym miejscu. (usunięte przez administratora) nie są źli, gdyż potrafili być życzliwi i sympatyczni, lecz zdecydowanie za bardzo bagatelizują to co dzieję się w ich lokalu i również potrafili zbyt pochopnie oskarżać o coś nowo zatrudnioną osobę. Wcześniej wspomniane grono współpracowników z piekła rodem lubiło również oficjalnie komentować klientów, samemu będąc przy tym(usunięte przez administratora) Pani (usunięte przez administratora) gwarantowała przeszkolenie i stopniowe wdrożenie do klimatu tej pracy, lecz większego kłamstwa nie można było usłyszeć. Pracownik odpowiedzialny za szkolenie nie zrobił tego sumiennie i chętnie, co skutkowało potem wieloma trudnościami, jakie spotkały mnie przy sytuacjach specyficznych lub kryzysowych. Oczywiście przy takich incydentach na pomoc nie można było liczyć, a niezadowolenie klienta było przelewane bezpośrednio na mnie. Pracownicy z dłuższym stażem pozwalali sobie na zdecydowanie więcej niż Ci nowi, przepychali się dla żartów przy klientach, wychodzili sobie po pizze, korzystali często z telefonu, a także urządzali sobie notoryczne wyjścia na palenie, zostawiając często nowych pracowników na pastwę losu. Zatrudnienie w tym miejscu będzie najgorszym co można sobie zrobić w życiu, gdyż skutki, nawet po odejściu, będą nieodwracalne i długotrwałe. Nieszanowanie, zawiść, nieludzkie traktowanie, podłość, agresja, to jedne z bardzo wielu określeń, jakie pasują do atmosfery tego miejsca. Nie liczcie na jakiekolwiek docenienie czy pochwały, bo prócz zawistnych słów, można jedynie usłyszeć ciszę. Premia? Może pozostawimy to bez komentarza. Stawka? Jest ona nieziemsko nieadekwatna do wysiłku psychicznego i fizycznego, jaki tu doświadczysz. Łudzisz się, że zwiększy się? Nic bardziej mylnego. Oczywiście (usunięte przez administratora)będą mili wyłącznie, kiedy będziecie w milczeniu cierpieli. Każda rozmowa z nimi kończy się olewającym "Ale nie rozumiem o co chodzi" albo zwyczajnie rzuceniem słuchawki przez nich. Mam nadzieję, że moja relacja trafi do każdego, kto rozważy podjęcie pracy w tym miejscu. Każdy dzień w tym miejscu był koszmarem, a takie odczucia miały również inne osoby, które miały nieprzyjemność tam pracować. Pozwolę sobie również zacytować słynną(usunięte przez administratora)rób to szybciej" czy też (usunięte przez administratora) co ty robisz". Była to jej naturalna reakcja, kiedy ktoś, np. niesprawnie wsunął kartkę z zamówieniem do specjalnej listwy. Oczywiście takich sytuacji były więcej i często nie były one spowodowane jakimś przewinieniem, tylko zwykłą chęcią wyżycia się na słabszej osobie. Wiele razy wystąpiła sytuacja, kiedy kazano mi robić deser, bez wcześniejszej instrukcji czy podania wzoru. Oczywiście kończyło to się złym zrobieniem deseru i agresja słowną.