Stanowczo odradzam pracę w Deserland Międzyzdroje. Stali pracownicy, z większym stażem, są bardzo nieprzyjaźni, oczekują, że od pierwszego (próbnego) dnia będziesz umieć wszystko, a każdy błąd komunikują w sposób arogancki. Panuje tam atmosfera wykluczenia – nie rozmawiają z tobą, śmieją się za plecami i obgadują. Jedna z pracownic, zapytana o drobną rzecz, zignorowała moje pytanie, manifestując przy tym niechęć. Kierowniczka sporo czasu spędza na telefonie, poza tym ograniczała się w kontakcie ze mną jedynie do rzucania uwag. Nie ma co liczyć na podstawową uprzejmość, jak zaproponowanie przerwy obiadowej czy kawy.
Szkolenie było bardzo pobieżne, po czym zostałam pozostawiona sama sobie, mimo że na rozmowie rekrutacyjnej zapewniano mnie o stałym nadzorze i wsparciu. Gdyby nie inna, nowa współpracownica, która była bardzo pomocna, opuściłabym to miejsce w pierwszą godzinę pracy.
Gdy wystąpił problem z drobnymi w kasie, nie otrzymałam żadnej merytorycznej pomocy, kazano mi radzić sobie samej, co w stresującej sytuacji i przy dużym natężeniu ruchu w kawiarni, było przytłaczające. Od innej pracownicy dowiedziałam się, że w zespole panują szkodliwe zasady podziału dóbr (np. napiwków czy poczęstunków), które wykluczają osoby nowo zatrudnione, i że dochodziło do sytuacji, w których na nowego pracownika krzyczano przy klientach za drobne pomyłki, podczas gdy błędy starszych stażem osób były bagatelizowane.
Podsumowując, praca jest bardzo ciężka, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Atmosfera w zespole jest toksyczna, a standardy traktowania wspracowników są poniżej jakichkolwiek norm. Według mnie praca w tym miejscu nie jest tego warta. A aby dokonać w nim zmiany, trzeba było by rozważyć zmianę stałej załogi i rzetelne szkolenia dla nowych pracowników.