Małgorzata23.04.2025 13:30
Były pracownik
Pani Mariolu,
Pisanie, że „nie zgadza się Pani z moją opinią”, to naprawdę odważne, biorąc pod uwagę, że nie miała Pani absolutnie żadnego wglądu w moją sytuację. Nie było Pani na miejscu, nie widziała Pani, jak wyglądała „praca” tego wykonawcy, więc może lepiej powstrzymać się od oceniania cudzych doświadczeń, zwłaszcza jeśli opiera się Pani wyłącznie na własnych, zupełnie innych okolicznościach. Rozumiem, że może się Pani nie zgadzać z moją opinią – ma Pani do tego prawo – ale fakty pozostają faktami: pan Rafał zwyczajnie porzucił pracę, nie kończąc absolutnie niczego, co miał wykonać. Usłyszał ode mnie jasno, że dopóki nie poprawi tego, co już zepsuł, nie dostanie żadnych dodatkowych pieniędzy. I że – zgodnie z umową – do zakończenia prac nie będą wypłacane już żadne zaliczki. A i tak część została zapłacona z góry, właśnie za robotę, którą miał poprawić. Przytaknął, po czym praktycznie się już nie pokazywał, bo wiedział doskonale, że spartaczył robotę, i uznał, że nie opłaca mu się tu dłużej siedzieć.
I nie, to nie jest tylko kwestia pracowników – pan Rafał nawet wtedy, gdy był na miejscu, również miał wielokrotnie zwracane uwagi na błędy i rzeczy do poprawy, których mimo obietnic nie zrobił. Efekt? Dziś sami po nim poprawiamy.
Co ciekawe, Pani komentarz pojawił się dosłownie chwilę po moim, a zaraz potem dostałam telefon z próbą wywarcia presji, żebym swoją opinię usunęła. To chyba mówi więcej o całej sytuacji niż cokolwiek, co mogłabym tu dopisać.
Jeśli pan Rafał myśli, że ja to tak zostawię, to jest w ogromnym błędzie.
Ja nie oczekiwałam cudów. Tylko słownej uczciwości, za którą miało iść realne działanie. Zamiast tego dostałam niekończące się wymówki, bałagan i totalny brak odpowiedzialności. A teraz jeszcze próby ratowania wizerunku przez znajomych z komentarzami „wszystko super”. No, może i tak – ale nie u mnie.
A jeśli ktoś nie potrafi przyjąć krytyki i jedyne, co robi, to wysyła znajomych do odkręcania opinii, to niech się lepiej nie pcha do usług dla ludzi. Bo na zaufanie trzeba sobie zapracować – nie załatwia się go telefonem i komentarzem z doskoku.