Opinia dotyczy zatrudnienia w "Świecie Druku":
Zacznijmy od początku: Rozmowa kwalifikacyjna przeprowadzona profesjonalnie, wielokrotne podkreślenie chęci znalezienia pracownika na dłużej a nie przejściowego, Wszystko w porządku, podpisanie umowy. Wynagrodzenie to najniższa możliwa kwota + "premia uznaniowa" (co w prawie każdym wypadku oznacza, że nie istnieje), umowa o pracę na 3 miesiące - w gruncie rzeczy taki standard.
Teraz przechodzimy do sprawy ważniejszej, czyli pracy: Jest jej dużo. Sama praca nie jest bardzo skomplikowana, ale niezwykle intensywna i często trzeba radzić sobie z presją czasu. Dodatkowo w zasadzie każdy obsługuje wszystko, więc trzeba się nabiegać pomiędzy stanowiskami. Biorąc pod uwagę szeroki zakres wykonywanych czynności minimalna krajowa jest lekkim nieporozumieniem, na które trzeba się przygotować od razu w momencie chęci pracy w tym miejscu.
Z pozytywnych aspektów na pewno można wymienić pomocnych ludzi, miłą atmosferę oraz brak jednostajności - cały czas robisz trochę inne rzeczy przez co trudno jest popaść w negatywną rutynę.
I teraz pora na najważniejszą sprawę (pomijając słabe zarobki, na które jednak zgadzasz się w momencie podpisania umowy, więc jesteś ich świadom), przez którą wystawiam ocenę negatywną i nie mogę polecić tego pracodawcy. Na wstępie wspomniałem, że przy rozmowie kwalifikacyjnej niejednokrotnie podkreślana była chęć zawarcia dłuższej współpracy... otóż nic bardziej mylnego! Na TYDZIEŃ przed zakończeniem mojej umowy otrzymałem od kierownictwa informację o braku jej przedłużenia... I to tylko dlatego, że sam zacząłem się o owe przedłużenie dopytywać. Możecie wyobrazić sobie moje zdziwienie tym faktem, biorąc pod uwagę, że pracowałem porządnie, frekwencję miałem kompletną, utrzymywałem z ekipą pozytywne stosunki i kilka dni wcześniej otrzymałem z samej góry zapewnienie o przedłużeniu umowy wszystkim trzem nowym pracownikom (tak, pełne rotacje są w tym miejscu podobno na porządku dziennym [miesięcznym] co jest wielką, powiewającą czerwoną flagą). Dodatkowo pracy starczało dla wszystkich, przez 3 miesiące nie byłbym w stanie doliczyć się nawet 3 godzin gdzie nie byłoby nic do roboty.
A teraz spleśniała wisienka na szczycie zjełczałego tortu: Zamiast powiedzieć mi wprost o przyczynie takiego stanu rzeczy... kierownik postanowił wmówić mi, że tak naprawdę to ja nie chcę tam pracować. Pomimo braku jakichkolwiek zastrzeżeń ze strony kogokolwiek i mojego ogólnie pozytywnego nastawienia dowiedziałem się nagle, że ta praca mnie męczy i się do niej nie nadaję. Wersja "dla mnie" różniła się też od wersji oficjalnej, którą otrzymała "góra góry" i brzmiała mniej więcej "nie potrzebujemy trzeciej osoby, dajemy sobie radę" co RÓWNIEŻ nie do końca pokrywało się z rzeczywistością i już dzień po moim zwolnieniu inni pracownicy mocno odczuli brak jednej osoby. Tak więc niefortunnie wkroczyłem pomiędzy jakąś dziwną agendę i ukryte motywacje niesprawiedliwego i kłamliwego kierownika... przykra sprawa, tym bardziej w okresie świątecznym. Ze studiowania opinii innych zauważyłem, że faktycznie tworzy się tutaj pewien schemat. Zatrudnienie kogoś nowego na pół etatu tydzień przed de facto zwolnieniem obecnego pracownika i wmawianie ludziom naokoło, że nikt więcej nie jest potrzebny idealnie podsumowuje całą sytuację.
Tak więc opinia negatywna jest jedyną jaką mogę wystawić. Pomimo bardzo ciekawej pracy, do której wstawałem rano niekiedy nawet z przyjemnością i miłych współpracowników nie mogę polecić tego pracodawcy przez dwa główne powody:
- Niską płacę (da się przeboleć jako przejściowe miejsce pracy, albo "na start")
- Niepewność i brak gwarancji co do umowy i przełożonych. Nie da się polecić firmy, gdzie jedna ręka nie wie co robi druga a obydwie próbują sterować tym samym pojazdem. Wmawianie komuś, że szuka się pracownika na lata a następnie zmiana narracji o 180 stopni jest zachowaniem wręcz nagannym i wyrazem braku szacunku.
Niech ta przydługa opinia będzie ostrzeżeniem dla przyszłych pracowników Świata Druku: Jeżeli szukacie pracy na chwilę to bierzcie póki wolne miejsce jest gorące - nie zawiedziecie się. Jeżeli interesuje was coś więcej niż 3 miesiące fałszywej szczerości to omijajcie tego pracodawcę szerokim łukiem, nie ma po co ryzykować i narażać się na niepotrzebny stres i zawód.