Przestroga dla kierowców którzy szukają pracy! Postaram się szybko, ale to nie jest takie proste. Potrzebuję pracy, zadzwoniłem z ogłoszenia z Facebooka z grupy. Mam C i 95. Pierwsza rozmowa przez telefon bardzo chaotyczna. Nie zapytałem o nazwę firmy. Moja wina. Obiecana bardzo wysoka stawka i chociaż mam 700 km zdecydowałem się na przyjazd. W przeciągu pięciu dni Pan Marcin skontaktował się ze mną z czterech telefonów. Na szczęście jeden był przypięty do identyfikatora z map. Tylko że z tego telefonu zadzwonił do mnie na godzinę przed przybyciem na miejsce. Dojeżdżając sprawdziłem opinie. Wcześniejsze ustalenia były takie, że będzie miejsce na mój samochód, potem okazało się że mój prywatny samochód ma stać na stacji benzynowej Shella albo obok niej. W międzyczasie okazało się że na stacji Shell, gdzie się umówiliśmy czeka na mnie pani prawdopodobnie właścicielka. Tylko że przyjechała samochodem zastępczym z Citroena... Okazało się że mam zostawić samochód na stacji benzynowej i pojechać po busa kategorii C, żeby go odebrać z serwisu. Poprosiłem panią żebyśmy pojechali do biura i zobaczyli umowę. Zadzwoniła do pana Marcina. Zaczęły się schody. Nic już się nie zgadzało. Muszę odebrać busa najpierw. Nie wyobrażam sobie zalogowania karty bez jakiejkolwiek umowy. Po prostu uciekłem. Każdy kto jest kierowcą, będzie wiedział, jaką ma kartę przetargową zostawiając własne auto i jadąc w trasę... Do brzegu. Minusy: straciłem 600 zł na paliwo. Plusy: prawdopodobnie uniknąłem największego błędu w życiu. Gdybym przejeździł nawet tydzień bez wypłaty straciłbym więcej. I mam całe auto...????