Aplikowałem na stanowisko kelner, na rozmowie kwalifikacyjnej powiedziano mi, że będzie też drugi pracownik. Pracowałem na sali sam, byłem zarówno kelnerem jak i barmanem, co przekładało się na jakość obsługi i przy większym ruchu nie było łatwe do ogarnięcia. Teoretycznie zmiana trwała od 11 do 21/22, ale w praktyce już na samym początku mojego zatrudnienia byłem proszony o to, żeby wyjść wcześniej. Bardzo często zdarzały się SMSy lub telefony, żebym następnego dnia nie przychodził do pracy, raz nawet dostałem taką informację tego samego dnia. Później byłem bardziej dyspozycyjny i mówiłem szefowej, że chętnie wezmę więcej zmian, a dostałem ich mniej. Pracowałem dwa dni w tygodniu! W dodatku w te, w które i tak musiałem wychodzić wcześniej z pracy. Szefowa chętnie opowiadała mi o tym jak źle sprawują się inni pracownicy, a mi na nic nie zwracała uwagi, mimo że było na co. Pewnego razu dostałem SMSa z informacją, że nasza współpraca zakończyła się, SMS nie zawierał wyjaśnienia, a na pytanie "dlaczego" nie dostałem odpowiedzi. Żeby poznać powód mojego zwolnienia musiałem ponowić pytanie odbierając wypłatę następnego dnia, powiedziała mi rzeczy, na które z łatwością mogła mi zwrócić uwagę wcześniej, ale pewnie wolała mówić to innym, a mi opowiadać o innych.